Te myśli

Być albo nie być mamą … to nie jest takie proste!

Niepłodność, to nadal temat tabu?

Czy to powód do wstydu?

Nie każdy ma siłę otwarcie mówić o tej chorobie, bowiem niepłodność to dla wielu osób obszar zbyt intymny, wstydliwy, przygnębiający. Większość ludzi niedotkniętych niepłodnością nie rozumie tego problemu. A wsparcie i zrozumienie jest bardzo potrzebne, tak samo jak fachowa pomoc lekarska. Niepłodność to nie wyrok, to walka odbijająca się zarówno na psychice jak i związku. Jednak tę walkę można wygrać.

Jakiś czas temu napisała do mnie Monika:

„Trafiłam na Twój blog, gdy szukałam informacji o testach owulacyjnych i tak zostałam do dziś… mam wątpliwości czy kiedykolwiek zostanę mamą. Mam kochanego męża, on się nie poddaje, wierzy że kiedyś zostaniemy rodzicami. Zbliżam się do 30. Właściwie nie powinnam się martwić, bo jestem młoda, ale właśnie o to chodzi – MŁODA, a nie mogę zajść w ciąże. Jestem już bardziej zła niż pełna nadziei”.

Temat niepłodności jest tematem trudnym. Poruszam go na blogu, gdyż sama choruję na PCOS (zespół policystycznych jajników). Mój problem zawsze polegał na nieregularnych miesiączkach, skłonności do niechcianych włosków, zachwianej gospodarce hormonalnej, jednak ciągle tłumaczono mi: „jest Pani młoda, wszystko się unormuje”. Z perspektywy czasu stwierdzam, że miałam dużo szczęścia – jestem mamą. Zostałam nią w wieku 24 lat i nie ukrywam, że powodem „wczesnego” macierzyństwa był fakt, iż S jest ode mnie o 6 lat starszy i był gotowy na ojcostwo. Gdy jesteśmy nastolatkami nie myślimy o dzieciach (owszem, nie wszystkie), większość z Nas marzy o miłości, znalezieniu pracy, wyjściu za mąż, dopiero potem jest czas na założenie rodziny. PCOS jest chorobą młodych kobiet i coraz częstszą przyczyną niepłodności. Kobietom z zespołem policystycznych jajników lekarze sugerują, aby starały się o dziecko przed 25 rokiem życia (ze względu na stały lub okresowy brak owulacji). Z racji, iż urodziłam się z jednym jajnikiem, który w dodatku jest otoczony wiankiem pęcherzyków, to decyzja o drugim dziecku była podjęta świadomie, w obawie o problem niepłodności wtórnej (dotyczy par, które mają już potomstwo). Bowiem dla wielu par, które mają już jedno dziecko, dużym zaskoczeniem i dezorientacją jest sytuacja gdy pojawia się problem z poczęciem drugiego dziecka. Okazuje się wtedy, że płodność nie jest człowiekowi dana raz na zawsze. Musimy mieć tego świadomość.

Żyjemy dziś w niezwykle stresujących czasach. Wiele par dotyczy problem niepłodności i niestety wiele z nich rezygnuje ze starań i swoich pragnień, bo tak jest łatwiej … nie przeżywać co miesiąc rozczarowania.  Kampanię  InviMed uważam za niezwykle ważną, a jednocześnie subtelną i motywującą. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie co czuje para zmagająca się z niepłodnością, jeśli sami nie doświadczyliśmy tego problemu. To co sobie wyobrażamy to pewnie malutki wycinek tego co faktycznie czują, a ta kampania pokazuje jak wielkiej odwagi wymaga walka z niepłodnością.

Otwarte mówienie o problemie i częstsze poruszanie go w sieci, może pomoże parom walczącym z niepłodnością nie tracić sił, motywacji. To nie jest powód do dyskryminacji. Niepłodność to choroba pary, nie ma znaczenia po czyjej stronie leży przyczyna. Nie każdy chce adoptować dziecko, a my nie mamy prawa oceniać, a niestety ciągle ludzie są okrutni w wyrażaniu opinii.

 

Jeśli czytasz ten tekst i ciągle w głowie zadajesz sobie pytanie „dlaczego nie mogę być w ciąży?”, to wiedz, że nie jesteś sama. Nie tylko w Tobie widok kobiety w ciąży wywołuje skrajne emocje – od zachwytu po nienawiść. Wiele kobiet oczekuje pojawienia się 2 kresek na teście, a niestety każdy kolejny doprowadza do łez. Pisze do mnie dużo kobiet, które byłyby gotowe w jednej chwili dosłownie oddać wszystko by mieć dziecko… Pomyśleć, że ja chwilę wcześniej napisałam, że jestem zmęczona, nie wyspana, a chłopcy dziś nadmiar aktywni … a po drugiej stronie jest kobieta, która zamieniliby swoją chorobę na problemy rodziców. Dotarło do mnie ile miałam szczęścia, tak szczęścia, bo niepłodność to choroba, to nie jest niczyja wina – to natura.

Nie chcę tutaj wymieniać przyczyn niepłodności, bo jest ich wiele. Niepłodności nie da się wyleczyć „ot tak”, ale nie należy się poddawać. Warto korzystać z porad wielu specjalistów, warto mówić o problemie, aby niepłodność była traktowana jak choroba, a jej leczenie jako walka o zdrowie, a nie fanaberia posiadania dziecka. Nie możemy proponować komuś adopcji w zamian za starania naturalne, do adopcji się dojrzewa, nieraz latami i jest to zupełnie inne rodzicielstwo. Dwie równie piękne drogi, ale każdy ma prawo wybrać, którą i kiedy chce iść. O niepłodności warto mówić i z nią walczyć. Sama choroba jest wystarczającym ciężarem, by jeszcze dodatkowo się jej wstydzić.

Jeśli chcesz poznać historie innych osób walczących z niepłodnością? Zajrzyj na stronę kampanii, o TU.

Zobacz także

Komentarze

2 odpowiedzi na “Być albo nie być mamą … to nie jest takie proste!”

  1. Nyna napisał(a):

    Jestem mamą 2 chłopców o 3 staramy się ponad rok jedne poronienie w 4 tyg i powoli tracę nadzieję na początku bardzo chciałam córeczkę teraz wszystko mi jedno i choć czasem padam na twarz to dziękuję Bogu że ich mam. Nawet nie wyobrażam sobie jakie to musi być trudne jeśli się jeszcze nie ma dzieci

  2. kiedyśbędęmamą napisał(a):

    Madziu – dziękuję Ci za ten tekst! Również mam PCOS, staramy się z mężem o potomstwo od 2 lat (po roku diagnostyki, leczenia i starań zaszłam w ciążę ale poroniłam) i tak jak piszesz – po pewnym czasie pojawia się frustracja że się nie udaje, złość, smutek, rozczarowanie, zniechęcenie… Czasem mam ochotę się poddać, często wylewam w poduszkę morze łez, bo naprawdę kosztuje to nas oboje emocjonalnie bardzo wiele, ale jednocześnie głęboko wierzę, że kiedyś się uda i będę mamą :)
    Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *