Dziecięcy świat

Miasto czy wieś? – z perspektywy dziecka / rodzica

Dlaczego poruszam ten temat? Otóż w niedalekiej przyszłości będziemy stać przed decyzją budowy domu na wsi albo kupnem dużego mieszkania w mieście. Idealna odpowiedz na moje pytanie, to DOM W MIEŚCIE ;-) ale cena działek w mieście jest zbyt wysoka.

Wychowałam się na wsi, od 5 lat mieszkam we Wrocławiu i stwierdzam, że życie w mieście jest łatwiejsze, tańsze – nie muszę planować zakupów, bo sklep mam pod nosem, nie muszę daleko wozić dziecka do żłobka, bo jest ich sporo w najbliższym otoczeniu, nie muszę dojeżdżać w wiele miejsc (lekarz, kosmetyczka) mogę wybrać się spacerem. Jednak w mieszkaniu żyjemy jak małpy w klatkach, ponadto mamy obcych ludzi za ścianą, ale wiecie co – lubię tak mieszkać, choć z drugiej strony marzę o przestrzeni którą mogłabym mieć w domu, o przestronnej kuchni, o garderobie, o tarasie na którym mogę wyłożyć nogi i zrobić grilla… STANDARD – niezdecydowana kobieta ;-)) Nie mogę jednak myśleć wyłącznie o sobie i swoich marzeniach, ale i o przyszłości dzieci, a z doświadczenia wiem, że wieś ograniczała mi wiele możliwości. Otóż jeszcze w czasach gimnazjum chciałam chodzić na zajęcia dodatkowe – śpiew, taniec itp. Takie zajęcia niestety były późnym popołudniem – musiałam często zostawać po zajęciach i czekać, albo zrezygnować, bo nie pasowały mi godziny odjazdów autobusów. Niestety nie zawsze jest stać rodziców na dowożenie dzieci, albo brakuje czasu bo mają wiele innych obowiązków. Następnie czasy liceum, spotkania ze znajomymi, tu również trzeba było wszystko planować, kto o której i jak wraca ;) Na szczęście mam starszych braci, a wtedy już posiadali prawo jazdy więc często wykorzystywałam ich grafik ;-) Czasy studiów – pierwszy rok dojeżdżałam, ale to było naprawdę męczące, gdyż od Wrocławia mieszkałam 60km, więc najpierw autobus, potem pociąg i tak wczesne pobudki, późne powroty – dnia pozostawało mało. Dzięki rodzicom i ich pracy, mogłam zamieszkać we Wrocławiu i od wtedy wszystko było łatwiejsze i dostępne. Więc z mojej perspektywy wybieram MIASTO, ale jak teraz patrzę na zabawę i dzieciństwo Aleksa, to że może ganiać bez obaw po podwórku, podlewać kwiatki, mieć pieska, to znów zaczynam wątpić w swój wybór. Mamy to szczęście, że dziadkowie mieszkają na wsi i tak spędzamy przeważnie weekendy u nich. Właśnie dla tych beztroskich chwil, dla rzeki, lasu, wieczornego grilla… ;)

Dlatego jestem ciekawa Waszego zdania, Waszych życiowych wyborów i tego, czy jesteście z nich zadowoleni ;-)

zabawki ogrodowe gumiaki dla dwulatka bluza dla chłopca zabawki ogrodowe zabawy na podwórku z dzieckiem konewka i wiaderko spodnie zezuzulla DSC_2869 kamizelka zara DSC_2904 DSC_2915

Zabawki ogrodowe na wiosenne zabawy znajdziecie w sklepie www.trendysmyk.pl – polecam, bo dużo frajdy dostarczają takim maluchom ;-)

taczka – Jabadabado_klik

wiaderko – Jabadabado_klik

konewka – Jabadabado_klik

Aleks:

czapka – Ojtyty_klik

kamizelka – Zara

bluza – Mosquito_klik

spodnie – Zezuzulla_klik

kalosze – Rubberies_klik

Zobacz także

Komentarze

30 odpowiedzi na “Miasto czy wieś? – z perspektywy dziecka / rodzica”

  1. Edyta pisze:

    dom w miescie byłby super;Dja mieszkam od zawsze na wsi, studiowalam zaocznie wiec i wtedy nie musialam zamieszkac w miescie… ale juz nieraz myslalam o tym ile mozliwosci na spedzenie chocby czasu wolnego jest w miescie… z kolei tego spokoju na wsi nie zamienilabym;D

  2. Ja nigdy nie chciałam mieszkać w mieście, a już na pewno nie w bloku. Świadoma decyzja została podjęta już dawno temu. Dzięki szybkiemu sprężeniu się w budową (półtora roku) od ponad 2 lat mieszkamy na swoim. Obecnie mogę wyjść z dzieckiem na podwórko i cieszyć się świeżym powietrzem i ciszą.
    Mieszkanie to nie to samo co dom, ale jak we wszystkim trzeba przeanalizować wszystkie argumenty za i przeciw. Nie każdy nadaje się mieszkać w domu na wsi i odwrotnie. ;-)

    P.S. Życzymy szczęśliwego rozwiązania. Mamy nadzieję, że pójdzie zwinnie i będziecie mogli cieszyć się całą czwórką. Buziaki

    http://www.zaraz-wracam.pl

  3. Olcia pisze:

    Madziu a moze po prostu mieszkanie w miescie na parterze z ogródkiem, choćby maleńkim…
    A jeśli jeszcze znajdziesz osiedle z niska zabudowa, powiedzmy 2 piętra, to juz tych sąsiadów tak wielu nie ma… ;)

  4. Kasia pisze:

    Pani Magdo, ja również dorastałam na wsi, dopiero na studia wyjechałam do dużego miasta i też zawsze tym miastem byłam oczarowana, bliskością wszystkiego najbardziej:) Natomiast teraz spodziewam się drugiego dziecka i mieszkanie w bloku przestało mnie nawet cieszyć. Tak więc wybraliśmy wieś:)Ale! zaraz za Wrocławiem, niespełna 3km od granic, zawsze mam świadomość, że mogę podskoczyć czy to na rynek na kawę czy do kina ( nie oszukujmy się, z małymi dziećmi takie wyjścia to święto!)ale w życiu nie zamieniłabym własnego ogródka i przestrzeni na ciasnotę w mieście:)No chyba że kogoś stać na własny dom w mieście to pięknie!!Pozdrawiam, Kasia

  5. Kasia pisze:

    Witaj, witajcie ;)
    Mieszkam na wsi ok 30km od Katowic. Nie zamienie mojej wioski na miasto…chyba że Kraków lub Paryż;) Mieszkalam w mieście ponad 20lat. Po ślubie zdecydowałam się z mężem na kupno mieszkania…porażka życia. Po roku je sprzedaliśmy i jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Zuzanka ma jajka od prawdziwej kury, mleko i b.ser od krowy którą mijamy na spacerze. Nie wyobrażam sobie innego życia. Wiem że nie każdemy było by tu dobrze … ale mi jest:) Życzę dobrego wyboru.

  6. ewa pisze:

    ehhh ciezkie dylematy…ja mieszkałam w malym miescie, w domku, z ogrodkiem;), teraz w bloku we wrocławiu, wiec jakies porównanie mam…i oczywiscie jak akzdy wybralabym dom w miescie, ale jak wiadomo to mało realne;) dla mnie zdecydowanie miasto, nie lubie wsi, nudze sie tam, brakuje mi ruchu, swiatel, ludzi, anonimowosci…wiec nie ma dylematów;) chciałabym tylko mieszkac w małych kameralnych blokach, gdzies na dalszych osiedlach i miec duzy taras badz kawalek trawy…kiedys na stare lata to owszem ale poki jestesmy młodzi a dziecko/dzieci male to nie wyprowadzialbym sie na wies, wlasnie ze wzgledu na te dojazdy, ze wszystkim problem, trzeba byc zmotoryzowanym i czasu na to jezdzenie wchodzi za duzo. w dodatku wiem jak wyglada budowa domu i pozniej zycie w nim:to ciagla praca, ciagle wydatki,zawsze jest cos do zrobienia przy takim metrazu i ogrodzie. jak ktos lubi to fajnie, ale to nie dla mnie;) oczywscie najbardziej mi szkoda tej wolnosci dla dzieci, no ale niestety nie mozna miec wszystkiego. ja kocham miasto, kocham wrocław i nie wyobrazam sobie mieszkac gdzie indziej:) na dzien dzisiejszy wies byłaby dla mnie udręczeniem;)

  7. Magda pisze:

    Przed takim samym wyborem stanęliśmy z mężem dokładnie rok temu kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży i trzeba poszukać czegoś większego. Już wcześniej zastanawialiśmy się co byłoby dla Nas najlepsze, duże mieszkanie w mieście czy dom pod Wrocławiem. Argumenty za mieszkaniem były takie same jak Twoje – za domem na wsi również. I po kilku miesięcznych wahaniach wybraliśmy coś pomiędzy:) czyli dom w zabudowie szeregowej we wsi Wysoka ( nasz dom leży 30 metrów od granicy Wrocławia). Jesteśmy bardzo zadowoleni bo mamy kawałek domu prawie w mieście:) Piszę kawałek, gdyż nie jest to dom wolnostojący i ogródek jest dosyć kameralny (dla Nas akurat idealny, gdyż nie bardzo mielibyśmy czas na ogarnianie dużego ogrodu). Zabudowa szeregowa daje w pewien sposób bezpieczeństwo – masz sąsiadów wokoło oczywiście ważne aby byli w porządku (Nasi są:)) W ogóle nie odczuwamy, że mieszkamy na wsi. Codziennie jestem na spacerze z córeczka we Wrocławiu, także czuję się jakbym mieszkała na Partynicach. Poza tym Gmina Kobierzyce jest bogatą Gmina i mamy np. tańszą wodę niż we Wrocławiu:) Następny plus to koszty utrzymania domu – my z mężem jesteśmy w szoku, ale koszty utrzymania domu 160 m2 są prawie takie same, jak Naszego mieszkania 50m2 we Wrocławiu (mieliśmy wyjątkowo wysoki czynsz ok 600 pln). Poza tym cena tego domu była równa cenie mieszkania ok 100 – 120 m2 we Wrocławiu a trzeba się też liczyć z tym, że takie mieszkania mogą mieć czynsze ok 1000 pln. Dodatkowy plus to ewentualne komunikacją miejska – autobusy jeżdżą bardzo często. I na koniec następny plus, który pojawił się niedawno to rozpoczęta budowa szkoły wraz z przedszkolem niedaleko Naszego domu. Także my wybraliśmy taką opcję :) a Wam życzymy dobrego wyboru, z którego będziecie zadowoleni
    :)

  8. Ania pisze:

    My mieszkamy w bloku a na wybieganie sie synek ma dzialke rekreacyjna :)

  9. Asia pisze:

    My też jesteśmy z Wrocławia..aktualnie mieszkamy na Psim Polu w bloku, ale pół roku temu urodził nam się drugi synek i powoli robi się ciasno..zamiast domku na wsi, który pewnie wyszedłby nas zdecydowanie taniej, zdecydowaliśmy się bliźniak na Zakrzowie, dosłownie 5min drogi od naszego mieszkania, 3min do pętli, pod nosem szkoła, przychodnia itd.
    Okolica spokojna, widok z okien na pole, więc prawie jak na wsi ;-)
    Stwierdziliśmy, że jednak nie chcemy być taksówką przez najbliższe 18lat…
    Magda, a Ty w jakich okolicach mieszkasz? Bo koło nas jest jeszcze jedek domek wolny ;-)

  10. Aaaa pisze:

    Jaki model aparatu i obiektyw ? Zdjęcia prześliczne <3

  11. zosia pisze:

    Mam duze porównanie, więc się podzielę :)

    1. pierwsze 9 lat życia w bloku
    2. potem 5 w domu w centrum miasta
    3. następne 9 w domu na pograniczach miasta
    4. następne 5 w bloku w centrum duzego miasta
    5. teraz 20km od miasta na totalnej wsi ;)

    1. dla mnie jako dziecka ciasnota blokowa nie była problemem, jakoże całe dnie spędzałam na dworze ;) Ale rodzicom bardzo przeszkadzała więc zaczęli budowę. budowę na pograniczach miasta z taką lokalizacją żeby mozna bylo dojechac tramwajem/autobusem (warunek konieczny!!!) i mieli rację moim zdaniem.
    2. kolejne lata (w trakcie budowy) u babci, ktora ma dom w centrum. 5 osób na 60 metrach domku.. ścisk straszny ale dla dziecka – fajno, bo rodzice ciagle obok. Plus niesamowity takiego rozwiazania jest taki ze jest jednoczesnie wszedzie blisko, ale drzewa, krzewy i wszystko inne daja poczucie natury, działki, dzieci bawią sie jak na wsi (tyle ze nie mogą wyjsc poza dzialke…)
    3. kolejne lata w domu na przedmiesciach. do tramwaju 10 minut na nogach (przez drogą gruntową) – ja oczywiscie jako nastolatka marudziłam, ale kazdy nastolatek marudzi. ze daleko do kolezanek, ze nie mam jak wrocic w nocy z imprezy etc. prawda jest jednak taka ze to jest świetne rozwiązanie. szczególnie jesli w okolicy domy są w posiadaniu ludzi w naszym wieku+dzieci. dzieci moga się wyszaleć, jak urosną to same ida na tramwaj i wio na miasto. moi rodzice od lat 10 conajmniej maja tam najlepszych przyjaciół wartych więcej niż rodzina. a jednoczesnie taksówka z centrum kosztuje w granicy 15 pln gdyby zachcialo sie przypomniec sobie nocne życie rozrywkowe.
    4. studia – w duzym mieście, w centrum, w blokach, na 55 metrach w 2 osoby.. potem 3.. potem 4 ;) po tak długim mieszkaniu w domu.. dla mnie dramat i klaustrofobia. mimo ze wszedzie blisko, ze wygoda, przedszkola i żłobki i tak zapchane, posłalismy do prywatnego. kiedy tylko się dało wyjezdzalismy do moich rodziców i widzielismy ze tam dzieci po prostu oddychają inaczej.
    5. dom.. na wsi, puste pole i krowy. od dwóch lat. niby daleko, a jednak trasa taka ze 20 min i jestem w duzym mieście (tyle zajmował mi dojazd z mieszkania do przedszkola!!!). nie mam sklepu pod nosem, sklep najbliższy 5 km od nas. zaopatrzony tak ze mogłabym przygotowac kolacje dla cesarza chin ;D zakupy planujemy, ale jak czegos braknie to 15 min i jest.. tyle ze autem. na rowerze 15-20 min w jedna strone. ach…. no i dociera tu tesco i piotr i paweł w razie gdyby był szpital domowy ;) od tego roku jezdzimy na zajecia popołudniowe. tak ustawilismy, zeby zaczynaly sie tak zebysmy po pracy nie wracali na wieś. jak już człowiek sobie pouklada to normalnie z tym zyje i nie zajmuje to duzo wiecej czasu niż gdyby mieszkałw mieście. za to jest powietrze, teren, mój 6-cio latek jezdzi na rowerze po wiejskich drogach ile chce. jak zobaczy jakies dziecko to szybkie pytanie i biegnie te pol kilometra zeby sie pobawic i ja sie nie martwie. i on sie wyszaleje. zeby wyjsc na dwór nie musze pakowac plecaka wystarczy ze otworze drzwi. i wyjde. niewaznie w czym. rano chodze z psem w piżamie na spacer. serio. i nikogo to nie dziwi ;)

  12. cola pisze:

    Dopiero odkryłam bloga i trafiłam na ten wpis…
    I ja stoję przed taką decyzją. Z jednej strony duży dom na wsi, z ogromnym podwórkiem…a z drugiej wynajem mieszkania w stolicy.
    Ja osobiście wolę miasto, ale boję się zabrać dziecku właśnie tę wolność i swobodę zabawy na podwórku… chociaż z 2 str jak podrośnie, za parę lat pewnie nie będzie potrzebował tego podwórka…a tu z tej wsi do średniawego miasta 15 km, do warszawy 100.
    Myślę też, że w mieście, szczególnie dużym dziecko ma większe możliwości rozwoju niż na wsi lub małej mieścinie.
    Może mieszkanie z ogrodem…?
    Ojj zastanawiam się….;)

  13. joanna pisze:

    aktualnie mieszkamy w domu moich rodziców. Dzielimy wspólne wejście do domu ale oni zamieszkują parter my piętro. Niby mamy 80 m2, dzieci swoje pokoje, my sypialnie, łazienka dość duża (zawsze na gościach robiła wrażenie pod względem metrażu) no i pokój dzienny z aneksem kuchennym. Na wymarzony stół niestety brakło mi miejsca. Mamy ogórek, w którym dzieci szaleją ale gdy planujemy z mężem obiad na dworze to wiąże się to z chodzeniem, obładowaniem z naszej kondygnacji do ogrodu rodziców. Niby nie ma problemu ale rodzice mają piwnice nad ziemią z czego robią się jakby 3 kondygnacje. To jest męczące. W dodatku z rodzicami. Do sklepów mam nie daleko, wiele zakupów robię w drodze do pracy lub z pracy do domu. Rok temu zdecydowaliśmy się na własny mniejszy dom. W innym mieście, z wójtem więc chyba podchodzi to pod wieś ;) zobaczymy jak to będzie, na pewno będę miała dalej do pracy to nieuniknione ale system zakupów będzie ten sam :) do tego dojdzie mi targowisko ze swojskimi wyrobami :) :) szkoły są w odległości 2 km przedszkola również. Nawet mieli za życia starego wójta bezpłatne przedszkola, jest dom kultury w odległości 1 km więc chyba damy radę. Ale zdam ci relacje w przyszłym roku bo na grudzień planujemy wielką przeprowadzkę :)

  14. Vantage pisze:

    A ja Wam wszystkim powiem tak;
    urodziłem się w dużym mieście i mieszkałem w nim przez 15 lat. Potem przeprowadziłem się do Wrocławia i mieszkałem w nim przez kolejne 13 lat. Po ślubie kupiłem działkę i wybudowałem dom 30 km od Wrocławia w pięknej miejscowości usytuowanej w parku krajobrazowym, z plażą i dużym zalewem, ale na wsi. Mimo tego, że prawie połowa mieszkańców to ludzie z Wrocławia, nie miało to wpływu na klimat, bo tacy ludzie się alienują. Do porządnego sklepu kilka km, w sklepie w mojej miejscowości same lumpy. zero atrakcji, zero perspektyw. Żona mimo tego, że pochodzi ze wsi, ale mieszkała ze mną wcześniej we Wrocławiu, zaczęła dostawać na głowę. depresja totalna. Po 3 latach przeprowadziliśmy się do niby miasta -Krotoszyn w WLKP. Powodem tego wyboru była bliskość rodziny i to, że żona pochodzi z okolic Krotoszyna. Powiem Wam, że po 3 latach mieszkania w tym prowincjonalnym miasteczku podjęliśmy niedawno decyzję, że wracamy do Wrocławia, bo Wrocław i inne duże miasta mają tą przewagę nad wsiami i miasteczkami na prowincji, że dają duże większe perspektywy dla dzieci i ich rodziców. A to pieprzenie o bliskości natury, ciszy i spokoju. to bajki, dzieci dostosują się do każdych warunków. Ja mieszkając w dużym mieście mogłem wszystko; iść na zbiórkę harcerską, na basen, na korepetycje, do biblioteki, teatru ze szkołą, kina z kolegami, a jak byłem prawie dorosły to do puby ze znajomymi. Nikt nie powie mi, że mieszkanie na wsi lub na prowincji jest super, bo jest cicho i pieją kury i śmierdzi łajnem. Dzieci wychowane w mieście mają zupełnie inne perspektywy, podejście do życia, nie czują się jak zagubione w środku lasu. Wiem, bo mieszkałem w internacie i miałem kontakt z dziećmi z wiosek; kompleksy, brak odwagi, brak obycia z miastem, brak wiary w siebie….
    Przestańcie myśleć, że to, że mieszkacie w domu ma jakieś znaczenie dla dziecka, dla dziecka to nie ma znaczenia, bo ono nie ma tyle doświadczeń co Wy i nie zna różnicy.
    Różnica jest tylko taka, że po swojej pracy musicie odebrać dzieci i i jechać z nimi godzinę na wioskę, a jak dziecko chcę spotkać się z kolegą lub koleżanką ze szkoły z miasta, to mówicie mu, że nie macie siły, albo, że to za daleko, żeby jechać, bo przed chwilą wróciliście z ” miasta” i teraz nie pojedziecie z nim. zaproponujcie mu wtedy, żeby sobie w ciszy pojeździł rowerem po wsi, na pewno będzie szczęśliwy!

    PS przeprowadzam się z trójką dzieci do bloku we Wrocławiu, bo chcę, żeby ich horyzonty były równie odległe jak moje.

    • Dziękuję za poświęconą chwilę, Twój komentarz – tak obszerny i obrazujący. Ująłeś to co czuje, moje obawy. Ciesze się, że liczysz się ze zdaniem żony. Czasami mężczyźni mają to we krwi, że MUSZĄ mieć dom. Ale DOM jest tam gdzie zaczyna się nasza historia ;-)

      • andzia pisze:

        no to mój mąż sie uparł na dom ale nie stać nas na działke za 190tys wiec kupiliśmy na wiosce nieopodal miasta.Zaczynamy budowę a ja mam ochotę się utopić. wyobrażam sobie moje 2 córeczki i ciągłe wożenie ich stad i z powrotem. teraz wychodzę z bloku jak mam ochotę poszperać po sklepach to idę, jak mam ochotę na kontakt z naturą to idę do parku a dziewczyny bawią sią na placu zabaw. Płakać mi się chce miało być fajnie, a jest to dla mnie jakiś koszmar już… czasów licealnych jeszcze sobie nie wyobrażam. na studiach pół biedy bo laski dojadą do Wrocka 30 min busem.

        • gsfg pisze:

          też mieszkamy na wsi, ale ja mam już doła tu,brak sklepów,nie ma gdzie wyjść,a mały jest szczęśliwy jak jedziemy chociaż na lody,a jak słyszy plac zabaw to pierwszy ubrany i gotowy jechać do miasta,tak siedzi w domu po przedszkolu bo nie ma gdzie wyjść.z chęcią bym się przeprowadziła do miasta,ale mąż nie daje się przekonać.

        • gsfg pisze:

          ja mam to samo jak pomyślę o życiu tu dalej,teraz dziecko,czasem się wybierze do miasta,a później,już mam doła,nie ma gdzie wyjść,porozmawiać, jedynie wolę się wybrać do miasta,mały też się cieszy jak mamy jechać gdzieś

      • gsfg pisze:

        u mnie to samo mąż chce dom na wsi,ale co ma wspólnego z domem poddasze na wspólnym podwórku z teściami,ja natomiast wolałabym większe mieszkanko z tarasem i ogródkiem na parterze lub domek skromny bliżej cywilizacji,miasta.

    • Vid pisze:

      W stu procentach popieram. Wykształcono pogląd, że dom to prestiżowe miejsce do mieszkania, a blok to slums… Miasto jest wygodniejszym miejscem do życia szczególnie dla aktywnych i ambitnych osób. Rodzice wmawiają sobie, że budują dom dla dzieci, a prawda jest taka, że realizują własne aspiracje kosztem rozwoju swych pociech. Ja mam dom w powiatowym mieście oraz małe mieszkanie w centrum dużego miasta – po zajściu w ciążę jasne dla mnie było, że dziecko wychowam w mieście. Mam ok 100 m do trzydziesto hektarowego ogrodu miejskiego – z jeziorem, aleją platanów, a dalej ogrodem różanym. W centrum – azyl od zgiełku miasta. Tylko trzeba przemyśleć lokalizację. A w ogrodzie mojego domu – ciągle słyszę kosiarki, piły spalinowe itd. Myślę, że na drugą młodość wrócę sobie do domku… bo tłum przestanie mi dodawać energii jak dziś a bardziej siłę będę czerpać z hodowli kwiatków, ale wiem, że miasto to moje miejsce. A z czasem dojazdu zawsze się sciemnia :p mieszkanie w zielonej części centrum to optimum :)

    • Ogl pisze:

      Maz dostal dimek na wsi nowy hmm na wsi ciezko okresluc z jakies 3 km od wsi dolownie same pols.Moja mama mieszka w miasteczku okolo 20 tys mieszksncow w domku z lat 70 ,daje nam gore do remontu.Ciezka decyzja noey dom juz prawie wykonczony vzy remont w starym jak to moj maz mowi slamsie.Corka 3 latka i co zrobić ?tam przedszkole pod nosem na wsi z jakies 14 km i co ?tak jezdzic ?dodam ze prace mam bllizej miasta.Z mezem kryzys totalny i vo tu robic ;(

  15. Patrycja pisze:

    Wiesz szczerze mówiąc kiedyś marzyłam żeby mieszkać na wsi wybudować piękny domek robić imprezki w ogródku. Latem wystawić basenik i opalać się bez skrępowania…. itd…. wielu moich znajomych w ciągu ostatnich kilu lat przeprowadziło się na wieś… i szczerze?? Te moje koleżanki zdają się być zaniedbane… i same mówią że się zapuściły… bo nie mają po co się ładnie ubrać czy uczesać . Chodzą cały dzień w dresie i niechlujnym koku…. szczególnie te nie pracujące z dziećmi mąż cały dzień w pracy . iIleż można chodzić na spacer od domu do przystanku i z powrotem? Często nawet nie mają z kim porozmawiać czy do kogo iść na kawę bo nikogo nie znają, a że pochodzą z Oleśnicy czy Wrocławia są z góry przekreślane i nazywane wlk pani z miasta Wypad na zakupy to istna wyprawa… jeśli chodzi o grile itd no wybacz ile tego ciepła jest w roku potem więcej grabienia liści i odśnieżania niż tych imprezek w ogródku… . Kończąc mój mąż pochodzi ze wsi i che tam kiedyś zamieszkać ja wolała bym jednak zostać w Oleśnicy chociażby na wzgląd na dzieci ty bardziej że mamy średniej wielkości mieszkanie ponad 80m2 w centrum więc na metraż nie ma co narzekać kiedy standart to 50m

  16. Ola pisze:

    I jak zdecydowaliście wieś czy miasto? Stoję właśnie przy dylemacie wieś czy zostać w mieście…

  17. milka96 pisze:

    Zdecydowanie miasto i to duże. Osobiście nie rozumiem ludzi, którzy mając dzieci rzucają wszystko i przenoszą się na wieś.Ci ludzie dla mnie są egoistami, ponieważ myślą o tym tylko, aby mieć taras i dom z ogródkiem a nie interesuje ich to, że dzieci mają przez to ograniczone możliwości rozwoju, życia towarzyskiego oraz że muszą dostosowywać się do rozkładu jazdy autobusów bądź kaprysów rodziców. Najbardziej żałosne jest to,że ci ludzie narzekają, że muszą wozić wszędzie dzieci a przecież jest taka prawda, że przeprowadzając się na wieś zabitą dechami sami się o to prosili tak jak proszą się o to aby co miesiąc dawać studiującemu dziecku na nauke i utrzymanie sie w innym miescie. Sama się wychowywałam na wsi i uważam, że wiele przez to straciłam i jak kiedyś będę miała dzieci na pewno zadbam o to aby wychowywały się w wielkim mieście. Każdy normalny rodzic pomyśli przede wszystkim o dobru swojego dziecka a nie o tym aby mieć wypasiony dom z ogródkiem oraz zwierzęta.

  18. Gość pisze:

    Od dziecka mieszkałem w mieście , małym mieście. Po ślubie rodzice kupili działkę na wsi. Po 3 latach od kupna zbudowałem tam dom. Teraz sie trzymajcie. Minusy życia na wsi:
    1. Brak sklepu.
    2. Brak szkoły.
    3. Brak przedszkola.
    4. Brak chodnika.
    5. Brak gazu.
    6. Brak kanalizacji.
    7. Opryski za płotem.
    8. Natarczywi sąsiedzi. Tak nie zawsze mam ochotę na rozmowę jak wychodzę z kawę na zewnątrz.
    9. Nie można otworzyć bramy bo stada dzikich psów niszczą wszystko.
    10. Jak brama zostawiona otwarta tubylcy traktują to jak zaproszenie i wchodzą do domu. ..tak do samego pokoju BEZ PUKANIA.
    11. Brak jakichkolwiek perspektyw dla dzieci.
    12. Jest się szoferem .
    13. Zapomnij o imprezach bo rano trzeba jechać.
    14. Ciemność. Tak po 22 gasną wszystkie lampy.
    15. Notoryczne braki prądu nawet po 48h.
    16. Opłakany stan drogi.
    17. Komary i meszki oraz mrówki w domu.
    18. Wszędzie daleko.
    19. Brak zasięgu tv naziemnej jak i komórkowej.
    Oraz wiele wiele innych.

    Plusy.
    1. Przestrzeń.
    2. Gwiaździste niebo.

    Tyle. Czy wy naprawdę nie myślicie o dzieciach? Tylko miasto .

  19. XXX ramzi pisze:

    To ty gościu Mieszkasz na Jakims Zadupiu A nie na wsi Jak Psy Dupami Szczekają !

  20. XXX ramzi pisze:

    W Bloku Mieszkasz Jak w Klatce Z Kazdej Strony Sasiad pod Nami Za Nami Przed Nami Nad Nami Na wsi masz swój dom Nie Obchodzi Cie Sasiad bo masz Swója Przestrzeń Nie Którzy nie mogą mieszkać w miescie bo Się Duszą ! A mieszczuchy Boją się Wolnosci i przestrzeni jaka jest na Wsi .

  21. Natalia pisze:

    I co dalej jaka zapadła decyzja bo jestem w tej samej sytuacji i bardzo mnie ciekawi jaką decyzję Pani podjęła ??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.