Dziecięcy świat

CHUSTA czy NOSIDŁO? – o tym, dlaczego nie noszę w chuście

Temat noszenia dziecka w nosidle zamiast w chuście, bardzo zbliżony jest do porównań, kiedy to mama karmi dziecko mlekiem modyfikowanym zamiast piersią. Rodzą się kontrowersje. Wokół głośno o zaletach chustonoszenia, stajemy się podatne i próbujemy ale … NIE WYCHODZI. Dziecko płacze, w wiązaniu czujemy się niepewne i doznajemy presji. Dlaczego nam nie wyszło? Przecież według wielu mam to takie proste? Jednak to co proste dla jednego człowieka, nie jest równie proste dla drugiego. Ważne by się nie poddawać, warto nosić, czuć bliskość, a czy to w chuście czy nosidle, to już nie jest tak istotne, choć ważne jest jakie nosidło wybierzemy.

Cofnę się pamięcią. Już w ciąży byłam mega nakręcona na chustonoszenie. Nie próbowałam z Aleksem, wiec byłam gotowa na nową przygodę. Gdy Ignaś przyszedł na świat zaprosiłam do siebie doradcę chustowego. Wraz z tatką przeszliśmy 2 godzinne szkolenie. Ćwiczyliśmy na lalkach, a metody wiązania wydawały się w miarę do ogarnięcia, ale gdy próbowałam włożyć Ignasia zaczynały się schody. Reakcja płaczem na nieznane była równa z podwojonym stresem u mnie. Działaliśmy więc spójnie – ja stres, on płacz. Nie ma co się dziwić – matka niepewna, to jak ma zaufać dziecko? Nosiliśmy się parę razy (ba! mamy pamiątkowe foto, o TU), ale za każdym wiązaniem był płacz, a potem zastanawianie się, czy aby na pewno dobrze to zrobiłam. Nie czułam komfortu, pomyślałam: no nic, to nie dla mnie. Podzieliłam się moim spostrzeżeniem na forum „chustomam” i jedna z nich zasugerowała nosidło. Perspektywa wydania kolejnych 400-500zł nie była zbyt kolorowa, dlatego poprosiłam na forum, czy któraś z mam pożyczyłaby mi nosidło na tydzień. Mimo, że się nie znaliśmy szybko otrzymałam pomoc i wtedy zaczęła się nasza przygoda. Pewniejsza wkładałam Ignasia, zapinałam i szłam przed siebie bez zbędnych myśli, czy zrobiłam to dobrze. Kiedy minął tydzień i oddałam nosidło, to szybko za nim zatęskniłam. Jest niezbędne w sytuacjach, gdy dziecko ząbkuje, jest niespokojne, potrzebuje bliskości lub ma katar, i ciężko mu zasnąć. O dziwo nie mówię „nie daje rady, ciężko mi, boli mnie kręgosłup”, a w przy Aleksie w takich sytuacjach padałam z wycieczenia. Nosidło, które wybrałam, to nosidło ergonomiczne TULA. Postawiłam na stonowane połączenie, szarość + czerń, ale gdy ostatnio zobaczyłam nowe wzory, to tym razem wybrałabym chyba coś bardziej kolorowego. A wy w czym się nosicie?

JAKIE NOSIDŁO WYBRAĆ NOSIDŁO TULA

Nosidła TULA dostępne są w sklepie EkoMaluch i KidStyle.

spodnie psiaki – mamatu

zdjęcia – Joanna Guz

Zobacz także

Komentarze

22 odpowiedzi na “CHUSTA czy NOSIDŁO? – o tym, dlaczego nie noszę w chuście”

  1. Martyna napisał(a):

    Ja standardowo na rękach. Nie mogę wręcz patrzeć jak ktoś takiego malucha 1-4 miesiące nosi w nosidlach i obciąża jego kręgosłup. Co do większych dzieci nie mam zdania. Jestem bardzo chuda i raczej nie widzę siebie noszacej większego dziecka w nosidle. Fakt że nie miałam problemów z synkiem takich jak uporczywe ząbkowanie itd.

    • Magdalena Rowińska napisał(a):

      z tym ząbkowaniem, to naprawdę różnie. U Aleksa nie mam pojęcia kiedy wyszły (tak gładko), a u Ignasia każdy ząb, to katar (spada odporność i często kończy się przeziębieniem), ponadto ból, płacz. Stąd tak lubię w te dni nosidło ;-)

  2. Karolina Struska napisał(a):

    Ja też nie podołałam chustonoszeniu. Wygrało miękkie nosidełko podobne do Twojego :) chociaż muszę się przyznać, że rzadko używamy :/

  3. Marta Stadnik napisał(a):

    My wybraliśmy chustę i synkowi się podobało. Czuł się w niej na tyle bezpiecznie, że zasypiał. Tylko, że nosiliśmy ją wakacje i jesienią. Teraz leży nie używana w szafie. W domu nie mamy na razie potrzeby jej nosić. Syn na szczęście jak na razie dobrze znosi ząbkowanie i tylko raz miał katar :).

  4. Iwona napisał(a):

    Tula to nie jest nosidło, które obciążą kręgosłup dziecka. Ponadto chroni stawy biodrowe – dziecko nie wisi tam jak w przysłowiowym worze. Tulą zaraziła mnie moja młodsza siostra. Ona je najpierw testowała. To jest REWELACJA, Junior uwielbiał spacery w Tuli, idealne na zakupy, kiedy nie można zabrać wózka.

  5. Marta Kossok-Zawada napisał(a):

    My też mamy Tula i dopiero po roczku nastąpił przełom! Synek chętnie w nim siedzi i wykonuje ze mną prace domowe np. prasowanie:))) kiedy chce na ręce a ja muszę coś zrobić- super alternatywa! Wcześniej się prężył, wyginał i płakał. Już nawet wystawiałam na sprzedaż ale szybko zrezygnowalam. Super sprawa, polecam w 100%. Ta bliskość + wolne ręce :)

  6. Kasia napisał(a):

    Ja zastanawiam sie nad kupnem nosidła… Aczkolwiek Tula do tanich nie należy, jakaś alternatywa?
    Podobnie dibre a nieco bardziej przystępne cenowo może ktoś polecić? ?

  7. Ewelina napisał(a):

    ja używam Ergo Baby i jestem bardzo zadowolona. fakt, że zimą ciężej jest wyjść np do sklepu z nosidłem, bo ja nie lubię tego zakładać na kurtkę, dlatego z utęsknieniem czekamy na cieplejsze dni :) młody trochę protestuje przy ubieraniu ale potem zasypia więc chyba mu się podoba :)

  8. Aleksandra napisał(a):

    My również się TULAmy i to w identycznej TULI ❤⭐ córka ma teraz 15 miesięcy i naprawdę uwielbia nasze tulane spacery :) ale fakt jak oglądam teraz nowe wzory to aż mnie korci żeby kupić ;)

  9. Ewelina napisał(a):

    Ja postawiłam na nosidło bondolino nawet w bardzo podobnym (żeby nie powiedzieć takim samym) wzorze jak twoje. Jedynym minusem jest cena. Nie wyobrażam sobie żebym miała męczyć się z chustą. Nosidło to duże ułatwienie i wsparcie dla rozwijających się bioderek :)

  10. Mama Julii napisał(a):

    Witam! Będąc jeszcze w ciąży i chodząc do szkoły rodzenia, bardzo nakręcilam się na chustonoszenie. Jeszcze przed narodzinami córeczki, podczas kompletowania wyprawki uważałam, iż chusta jest jej niezbędnym elementem. Wtedy odezwał się mąż ( bardziej roztropny i patrzący trzeźwy okiem) sugerują, żeby jednak wstrzymać się do narodzin i najpierw spróbować z pozyczoną chusta. Dziś myślę sobie, że NA SZCZĘŚCIE tak też zrobiłam, bo Jula na chustę reagowali podobnie jak Twój Ignaś. Mnie jednak dalej bardzo zależało na kangurowaniu maluszka i dlatego postanowiłam spróbować z nosidlem. Koleżanka, która posiadała nosidło – TULA- zaproponowała, że pożyczy do przetestowania. I to był strzał w dziesiątkę! Nosiłyśmy się, tuliłyśmy i obie byłyśmy tym zachwycone. Dziś córeczka na już 2 latka i nie ma potrzeby korzystania z Tuli – – resztą chyba nie dałabym się do niej wsadzić – ale korzystaliśmy z tego nosidła bardzo dużo i długo i w 100% mogę je wszystkim polecić :)

  11. Sylwia S napisał(a):

    Od urodzenia do niedawna 3,5m nosilismy sie w chuscie elastycznej i musze pow ze spodobalo nam sie to, elastyka sie szybko wiarze, dobrze nam sie nosila, corka sie uspokajala w mig, ale gdy zrobilo nam sie za ciezko na elastyka myslalam co dalej, mialam pozyczona od kolezanki chuste tkana ale to nie dla nas, nie umielismy sie omotac, mimo pomocy kolezanki, pokazywania ( ona nosi juz 2 dziecko i ma nezla wprawe) nam sie nie udawalo, czulam sie niepewnie i o ile w domu ok to na dwor balam sie wyjsc ze cos sie poluzuje ze ejst nie tak, wybralismy wiec cos innego a konkretnie Mei Tai i ejstesmy zadowoleni, corcia zadowolona, ja tez bo szybciutko sie wiarze i jest nam wygodnie, poki co nie nosimy sie duzo bo niby jak dziecko siedzi powinno sie uzywac, ale w sytuacjach kiedy nie ma wyjscia motamy sie i nosimy i ejst nam wygodnie, wydaje mi sie nawet ze corka jest ulozona w tym mei tai tak jak i w chuscie wiec nie wiem dlaczego zalezaja uzywac gdy dziecko usiadzie
    Moze pomyslimy tez o nosidla jakims tez podoba nam sie Tula ale poki co dla nas to za wysokie koszta

  12. Gosia A napisał(a):

    Ja tez mam TULE i nie zaluje ani jednej zlotowki na nia wydanej. Fakt, moj Kuba lubi sie wiercic i patrzec co robie, a za maly jeszcze jest zeby mi zza plecow wygladac, wiec po domu nosimy sie rzadko, ale wlasnie w takich stanach jak katar czy zabkowanie jest to rewelacyjna pomoc. Bez Tuli zawsze bolal mnie kregoslup, w Tuli tego nie ma.

    Swietna jest na wycieczki latem, wrzuam Kube na plecy i lazimy sobie gdzie nas oczy poniosa.

    Jak byl malutki, ponizej roczku i nie mogl usnac to wystarczylo go wsadzic do Tuli i przejsc sie dookola bloku – juz spal :D

    Czasami sam teraz przynosi mi Tule, jak chce powiedziec ze chce na opa :)

    Przydaloby mi sie takie nosidlo, aeby mozna dziecko na biodrze nosic, bo tak Kuba lubi najlepiej, widzi wtedy co robie i jeszcze moze mi „pomoc” lapkami.

    A na mei taia juz jest za ciezki. Moze cos jeszcze wymysla ;-) Chociaz dla zdrowia moich bioder to chyba nie jest dobry sposob na noszenie.

    • Gosia A napisał(a):

      Pomylil mi sie mei tai z chusta kolkowa. Bo w niej chyba na boku mozna nosic prawda?
      Ktos moze ma doswiadczenie z noszeniem 18miesieczniaka w takiej chuscie?

  13. Madlen napisał(a):

    Witam,

    ja rodzę za 3 miesiące i zastanawiam się nad chustą albo nosidełkiem lecz nie wiem czy na początek to nie powinna być husta? Wolałabym jedną z opcji bo wydatek na 2 rzeczy jest duzy. Taki maluszek to przecież nie usiądzie w nosidełku. Nie mam doświadczenia i dlatego pytam bo może takiego malucha nosi się później w chuście/nosidełku? Od jakiego tygodnia/miesiąca używałyście chust i nosidełek?
    pozdrawiam

    • Marta napisał(a):

      Ja chusty używałam od początku a Tuli mniej więcej od 6 miesiąca (w Tuli plecy są bardziej wyprostowane niż w chuście i ja bym się wcześniej bała w tym nosić)

  14. Marta napisał(a):

    Ja bardzo lubię chustę ale też ciężko mi było się tego nauczyć, właściwie to opanowałam dobrze jedno wiązanie i tylko z niego korzystałam. Synek też się prężył i marudził ale tylko do momentu dobrego dociągnięcia. Potem zasypiał.
    Jak tylko nauczył się siedzieć kupiłam Tulę, wymarzoną, w strzały, choć na początku zarzekałam się, że nigdy, nigdy w życiu nie wydam tyle na kawałek materiału. Uwielbiam Tulę za wygodę zakładania, za wygodę (choć mam wrażenie, że w chuście mi było wygodniej). Używamy codziennie w domu :) I tak jak ty teraz wybrałabym bardziej kolorowy wzór.
    Teraz jednak znowu wraca mi chęć na chustę i już za kilka dni doradczyni z Clauvi nauczy nas wiązania pleczaczka (mam nadzieję, że nauczy haha).

  15. Ewa Kłoniecka napisał(a):

    U nas również przygoda z hustonoszeniem szybko się zakończyła. Właśnie jesteśmy w trakcie wybierania swojej Tuli i tu prośba do Ciebie o poradę ;) zastanawiam się nad tym czy wybrać mniejszą czy większą Tule, córcia ma 80cm 10.5kg, zalezy mi na tym zeby Tula nam posłużyła jak najdłużej. Jak to jest u Was? Pozdrawiam;)

  16. Marta napisał(a):

    Według mnie standard, bo większa jest dla dużych dzieci, tak ok 1,5-2 lata. Ja mam standard i mój 3 latek nadal się w nią mieści ;)

  17. Yasmin Al Amelli napisał(a):

    Ja w pierwszych miesiącach nosiłam w chuście elastycznej (tez Tula) i polecam taką opcję, ponieważ wystarczy ją najpierw zamotać na sobie i dopiero potem wkłada się dziecko, wiec duużo łatwiej na początek. Następnie przerzucałam się na nosidło ergonomiczne (Ergobaby, a teraz czekam na zamówione Rose and Rebellion) i też uważam, ze całościowo są one po prostu wygodniejsze, bo można je błyskawicznie zdjąć i założyć nie martwiąc się, czy są prawidłowo zamotane.
    A kluczowa kwestia, to to, że są nosidła ergonomiczne oraz wisiadła i to tych ostatnich należy się wystrzegać, a te pierwsze są jak najbardziej OK! :)
    Pozdrwiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *