Te myśli

Jak posiadanie dzieci zmieni Twoje małżeństwo?

Spośród wielu życiowych wyborów, które podejmujemy, decyzja o tym, czy chcemy mieć dzieci, czy też nie, jest prawdopodobnie najważniejsza. Ta decyzja zmienia najbardziej nasze życie i jest nieodwracalna. Możesz dostać rozwód. Możesz zmienić pracę. Możesz przenieść się do nowego miasta, kupić/sprzedać mieszkanie czy wybudować dom. Możesz zrobić i cofnąć prawie wszystko – z wyjątkiem posiadania dzieci.

 

Niezależnie od tego, czy Twoje pierwsze dziecko jest miłym zaskoczeniem, czy nieoczekiwanym błogosławieństwem, to i tak zmieni Twoje małżeństwo

Dziecko zmieni wszystko, lecz to jak zmieni w dużej mierze zależy głównie od Nas samych:

Twoje priorytety ulegną zmianie

Kiedyś spontaniczne wyjazdy, zabawy ze znajomymi do białego rana, wspólne romantyczne wieczory, szalony seks. Nie ma co się oszukiwać, że w związku, w którym rodzi się dziecko, nic się nie zmienia, kiedy ono przychodzi na świat, bowiem wtedy następuję rewolucja! – a po niej ewolucja. Nawet dla tych, którzy dziecka bardzo oczekiwali. Taki nowy członek rodziny to wielka próba, której trzeba sprostać. Nagle musimy przewartościować całe swoje dotychczasowe życie, ustalić w nim nowe priorytety, przestać myśleć tylko o sobie, o swoich przyjemnościach, potrzebach. Już NIC nie będzie takie jak przedtem. Mąż i żona, którzy byli dla siebie kochankami, przyjaciółmi, nagle muszą podzielić swoje uczucia i uwagę. Świadomie stajemy się lepszymi ludźmi, bardziej odpowiedzialnymi. Właściwie, to uporządkowujemy nasze życie na nowo. Dzieci wprowadzają do naszego życia nowe rozrywki – chodzenie na urodziny, przedstawienia, do wesołego miasteczka czy na basen przed godziną 18. Tu nie ma mowy o nudzie, przez co:

Będziesz mieć o wiele mniej czasu i energii

Dzieci są niekończącym się drenażem energii, portfela i dobrego samopoczucia emocjonalnego. Wynikiem tego rozmowy między partnerami wypełniają się kłótnią i wzajemnymi pretensjami o pieniądze, zasady wychowania i oczekiwania wobec związku. Kobieta z zazdrością patrzy, jak jej mąż codziennie wychodzi do pracy, tymczasem on uważa, że to właśnie ona ma lepiej (nigdy tego nie zrozumiem!?). Pamiętam jak każdego dnia zastanawialiśmy się kto więcej spał poprzedniej nocy i czyja kolej tym razem, by wstać do dziecka ;-). Ba! do dziś stosujemy te zestawienia, a w weekendy śpimy na przemian „dłużej”, bo nasze dzieci to ranne ptaszki i nawet wolne dni zaczynamy o świcie. Dzieci to obowiązek i całodobowy ciężki etat, a przez zmęczenie:

Możesz nie odróżniać żartu od krytyki

Rodzicielstwo może przynieść wiele nowych emocji i niestety nie wszystkie są pozytywne.  W rzeczywistości możesz zacząć wyrażać urazę współmałżonkowi za to, że Twój świat się kurczy. Masz wrażenie, że zabija Cię rutyna: pobudka, karmienie, noszenie, przewijanie przez co świadomie wybuchasz złością. Dlatego każde jego pytanie: Jak minął Twój dzień/co dziś robiłaś? – może w bardzo łatwy sposób doprowadzić do trzeciej wojny światowej. Podobnie jak:

Teściowe

Jeśli to nie wpłynie na twoje małżeństwo, to znaczy Bóg lub Wszechświat pobłogosławił cię w jakiś sposób. Jeśli ktoś zapytałby mnie o najbardziej frustrujące sytuacje w pierwszych miesiącach narodzin naszego syna, to bez wątpienia byłby to każdy telefon męża do swojej mamy – tak wiem, też będę teściową … ;-) Jednak bez pomocy naszych rodziców byłoby o wiele trudniej, bardzo lubimy ich obecność w naszym codziennym życiu – serio! Dlatego tak często powtarzam, że:

Czas spędzony razem jest szczególnie cenny

Nie ma znaczenia jak spędzamy nasz „czas bez dzieci”, najważniejsze by udało Nam się go zagospodarować i zorganizować opiekę dla chłopców. I nie ważne czy byłby to tylko spacer, wypita gorąca kawa, a może wypad do kina czy na kolację, kiedy czeka się na taką okazję kilka tygodni, to ona cieszy jeszcze bardziej! A wtedy:

Seks będzie inny

Wiem, że czas snu jest zbyt cenny, by marnować go na seks … – taki życiowy żart ;-) Jednak prawdą jest, że niestety w wolne dni wolimy się wyspać niż pofiglować, a pamiętasz jak chodziliście nago po domu, uprawialiście seks kiedy chcieliście i gdzie chcieliście? To może wrócić, jeśli Wasze dziecko/ci będą nocować poza domem … ;) Nie musimy czekać, aż dzieci same wyfruną z gniazda! Wtedy:

Zobaczycie siebie znów w zupełnie nowym świetle

Nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodzicami, jednak nie możemy tylko przejąć roli: mamy/taty, przecież nadal jesteśmy małżeństwem: żoną/mężem. Musimy w pewnym momencie oderwać się od dziecka i z powrotem przyciągnąć do siebie, by nie doświadczyć sytuacji w której dzieci dorosną, a my spojrzymy na siebie i spytamy: kim jesteś?

Wszystko, co ciekawe w życiu, jest trudne!

Rodzicielstwo jest trudne, szczególnie na początku. Kiedy spojrzymy się dookoła i przyjrzymy się zmianom, które zaszły wśród małżeństw wraz z pojawieniem się dziecka, to nie jesteśmy przekonani, że ono „cementuje” związek. Wręcz przeciwnie, dorośli ludzie odsuwają się od siebie, co przyspiesza rozpad małżeństwa. A powodem jest fakt, że oboje małżonków zatraciło się w codzienności i zapomniało rozwijać swój związek, bo wspólne wychowanie pochłonęło ich w całości. Dlatego jeśli czujesz się przytłoczona, pamiętaj że najlepszym prezentem, jaki możesz dać swojemu dziecku, jest silny związek między wami. Dziecko nie potrzebuje ślepego oddania któregoś z rodziców (często owocującego nadopiekuńczością), ale szczęśliwej i kochającej się rodziny. Nie zapominajcie, jak ważne jest wspólne spędzanie czasu, wzajemne podnoszenie się, okazywanie troski i rozmowa, w której powiemy sobie co nas złości. Nie możemy czekać, aż jedno odgadnie myśli drugiego, bo może być za późno. Niezależnie od tego, czy Twoje małżeństwo jest szczęśliwe, czy walczące, każdego dnia możesz zdecydować, czy Twoja szklanka jest w połowie pusta, czy w połowie pełna. Przecież nie wyszłaś za mąż, żeby mieć dzieci, pobraliście się bo byliście w sobie zakochani, prawda?

makijaż – Magdalena Bartosik | fryzura – Monika Centrum Venus | zdjęcia – Kamila Celary-Kmiecik

Zobacz także

Komentarze

4 odpowiedzi na “Jak posiadanie dzieci zmieni Twoje małżeństwo?”

  1. Marta napisał(a):

    Dziękuję Ci za ten wpis. Podsumowałaś naszą codzienność w tak dosadny, ale … pozytywny sposób, że aż czekam na męża jak wróci, by go przytulić! Tak wyszłam za niego, bo go kocham, choć teraz jest ciężko przez to zmęczenie. Czasami czuje się jak zwierze w klatce, które walczy o swoją niezależność i chwilę dla siebie, ale jak ktoś oferuje mi pomoc, to skaczę na niego z pazurami, że dam sobie świetnie sama radę, a nie potrzebnie. Muszę to zmienić, chyba poproszę mamę by została z synkiem i pójdziemy do kina na Listy do M! Dzięki raz jeszcze!

  2. Julka napisał(a):

    Kiedy sięgnę pamięcią do czasu w którym urodziła się nasza pierwsza córka, to zdecydowanie nie chciałabym wrócić do tego okresu naszego życia. To było zarazem ekscytujące i przerażające doświadczenie. Byliśmy zaabsorbowani jej potrzebami do tego stopnia, że ciągle się na siebie denerwowaliśmy. Dobrze, że to za nami. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że kocham męża teraz dziesięciokrotnie bardziej niż wtedy, gdy pierwszy raz się zakochaliśmy.

  3. Magda napisał(a):

    Aktualnie żyje w związku „nie jest tak źle”, bo nie jest! Ale też nie jest tak jak było przed dziećmi. To prawda, wiele się zmieniło, Kiedyś moja koleżanka powiedziała: „Lubię seks, naprawdę, ale teraz po prostu lubię więcej spać.” – trafne co? Bo któż z Nas nie przysłaniała się zmęczeniem. Bez wątpienia najczęstszymi konfliktami w małżeństwie jest brak bliskości, problemy finansowe i obowiązki domowe, które odkąd pojawiło się dziecko są zmożone. Ale masz rację, musimy walczyć, dla dzieci. Ale cholera czasami nawet nie mam siły się pomalować, a co dopiero być miła dla męża haha

    • Gośka napisał(a):

      no to ja zyje w związku „jest do dupy” i nie mam siły tego zmienic. Jesli gdzies wychodzimy bez dzieci, to tylko ja organizuje nasze wyjscia, on w ogole sie nie stara i to jest OK? ale tu nie chodzi o wyjscia, tu chodzi o nasza codziennosc w ktorej nie rozmawiamy, tzn. wymieniamy sie tylko informacja co ma kupic, a sex, a szkoda slow. Fajnie sie to czyta, ale moze my sie nie dobralismy od poczatku, w sumie to juz sama nie wiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *