Dziecięcy świat

Żłobek = wylęgarnia chorób

a dlaczego tak jest?

Dostaję ostatnio miłe maile z pytaniem skąd u Nas taka cisza? Otóż matka nie wyrabia się – samo życie. Ciąża, Aleks, który jest ostatnio ze mną całe dnie oraz prowadzenie sklepu Oh!Baby pochłaniają mnie w całości.

A dlaczego Aleks jest ze mną, skoro miał być w żłobku? Otóż choruje. Niby przeziębienie (lekki katar, kaszel) ale chcąc aby w pełni zdrowego go zaszczepić, postanowiliśmy zatrzymać go w domu. Niestety nieodpowiedzialność innych rodziców wciąż decyduje o tym, że nasze szczepienie jest przekładane z tygodnia na tydzień. Chciałabym wykrzyczeć: zostaw swoje chore dziecko w domu, a wtedy moje nie będzie musiało w nim być!

Ogólnie ze żłobka jestem bardzo zadowolona. Widzę duży postęp w rozwoju synka. Świetnie naśladuje inne dzieci – ciągle gdzieś zagląda, kuca, wchodzi pod stół, bawi się w chowanego i mówi coraz więcej słów. Problem jest tylko jeden, że w żłobku jest inkubator zarazków. Jestem świadomym rodzicem i zdrowie dziecka stawiam ponad wszystko. Zastawia mnie tylko, dlaczego nie robią tak inni, tłumacząc się m.in. pracą, szefem.

Ostatnio napisała do mnie Pani Emilia, która to właśnie zasugerowała mi poruszenie tego tematu. Otóż z zawodu jest wychowawcą żłobkowym, a prywatnie mamą 15-miesięcznej Zosi. Sytuacje, które mi przytoczyła wołają o rozsądek rodzica. Tylko gdzie on się podział? Rodzice często oddają dziecko nafaszerowane rano lekami (aby w ciągu dnia było dobrze), ale opiekun doskonale zna dziecko, spędza często z nim całe dnie i zna organizm dziecka. Zapytałam dlaczego tak jest, czy nie można zaprotestować? Oczywiście Panie to robią, sugerując rodzicowi, że dziecko nie powinno być w żłobku/przedszkolu. Pani Emilia jest pracownikiem prywatnego żłobka, a rodzice uważają, że skoro płacą, to mają prawo oddać dziecko i to nieważne w jakim stanie. Dochodzi do sytuacji, w której przynoszą zaświadczenie od lekarza o tym, że dziecko jest zdrowe. Wytłumaczcie mi dlaczego więc pojawia się argument pracy, szefa, braku kolejnego zwolnienia od lekarza, skoro można otrzymać „lewe” zaświadczenie? Przykre jest to, że rodzic woli „pozbyć” się dziecka na większość dnia – a niech inni się o nie przejmują. I to właśnie wychowawcy muszą martwić się o dziecko, oklepywać je by lepiej oddychało, sprawdzać podczas snu, czy aby się nie zakrztusiło spływającą flegmą. Zdarzają się przypadki, że rodzic prosi o podanie leków, na co się wychowawcy nie zgadzają. Dochodzi więc do sytuacji, że rodzice w ciągu dnia zabierają dziecko na chwilę, podają leki i znów chcą je oddać! Te wszystkie okoliczności, które przytoczyła mi Pani Emilia, naprawdę mnie zadziwiają. Czy naprawdę praca jest ważniejsza? Najbardziej wstrząsnęła mnie ta informacja:

Niestety nie wszyscy rodzice są odpowiedzialni. Miałyśmy przypadek chłopca który od kilku dni nie mógł się wypróżnić. Pewnego dnia strasznie nam płakał. Po dotknięciu brzuszka okazało się, że jest twardy jak skała. Po wielokrotnych telefonach do mamy z prośbą o przyjechanie (odebrała go dopiero po 3 godzinach) tłumaczyła, że nie może bo prowadzi własny interes i ma ważne spotkanie. Następnego dnia dostałyśmy wiadomość, że Jaś trafił do szpitala z zapadniętym jelitem..

Na wstępie zadałam pytanie: A DLACZEGO żłobek jest wylęgarnią chorób? Właśnie przez rodziców. Jeśli oddamy zdrowe dziecko, zdrowe wróci. Muszą jednak wszyscy mieć takie podejście, a nie uważać „że może się uda bez antybiotyku”…

Wy też znacie takie nieodpowiedzialne sytuacje?

żłobek inkubator zarazków
chore dzieci w żłobkach
mama dwójki dzieci
żłobek dobra decyzja
Ps. Zdjęcia pochodzą z Ha!maka, gdzie spędziliśmy ostatnio miłe sobotnie południe na przedstawieniu Czerwonego Kapturka – polecam nawet dla takich maluszków jak Aleks!
 
Do następnego!

Zobacz także

Komentarze

47 odpowiedzi na “Żłobek = wylęgarnia chorób”

  1. Yduuu pisze:

    To ja z tych odpowiedzialnych. Polka od 3 tygodni w domu, chora, nie w żłobku.

  2. Retromoderna pisze:

    Żłobek i przedszkole/zerówka też niestety. Mój syn lekko przeziębiony, kaszle i został w domu. Już w piątek w jego grupie było kilka dzieci z początkiem choroby, zatem założę się, że nie tylko on dziś nie przyszedł. ;)

  3. Eh, i ja to znam. Moja Zuzia połowę września spędziła w domu, zamiast w żłobku, a było dokładnie tak jak piszesz, zarażały ją inne przeziębione dzieci… Szkoda, że niektórzy rodzice są tacy nieodpowiedzialni. Oby było ich jak najmniej :)

  4. Anonymous pisze:

    Zgadzam sie. Niestety nie kazdy rodzic mysli odpowiedzialnie. Nie kazdy rodzic mysli o innych… Moj synus byl w zlobku pare dni. Niestety najpierw trzydniowka po wylezeniu i.kontrolach u lekarza znowu pare dni pochodzil i katar i od razu zostal w domu juz trzeci tydzien i mimo,ze zdrowy to jeszcze w domu:) nie wiem kiedy go puszcze:)

  5. sowa sowiasta pisze:

    Wstrząsające…..przyznam, że sama zastanawiałam się nad żłobkiem. Jednak się nie dostaliśmy, więc zostałam z synkiem w domu. Nie żałuję. Mały nie choruje mi wcale.
    Dla mnie dobro dziecka było najważniejsze. Nie wyobrażam sobie doprowadzić do podobnej sytuacji jak u małego Jasia. Matka dokonała wyboru- praca jest ważniejsza. W takim razie skoro nie zauważyła choroby dziecka to po co jej ono? Straszne….

  6. Anonymous pisze:

    U syna w przedszkolu 80% dzieci ma katar alergiczny a po kilku godzinach spędzonych w przedszkolu u tych „alergików” pojawia się gorączka!! I tak moj mały po spotkaniu z dziećmi zarazil się katarem a potem zapalenie ucha środkowego i antybiotyk! Następny w kolejności był jego młodszy brat, z ktorym jestem w domu na urlopie macierzyński! I tak z kataru zwanego alergicznym miałam w domu przez 3 tyg szpital!!

  7. Anonymous pisze:

    W 100% się z tobą zgadzam Magda! Mój synek chodzi do tego samego żłobka.Właśnie dziś wróciliśmy pierwszy raz po 2 tygodniach siedzenia w domu i leczenia zapalenia krtani i tchawicy, powikłane w zapalenie ucha. Od razu został w domu jak tylko zaczął gorączkować 2 tyg. temu w sobotę. A dopiero co wcześniej 1,5 tygodnia wcześniej mieliśmy przeziębienie :(. Dziś jak po niego przyszłam zabrać go do domu , wychodząc słyszałam jak jedno dziecko poważnie kaszlało , rygającym kaszlem :(. Świetnie pomyślałam :(! Ciekawe jak długo mój synek będzie cieszył się zdrowiem :/. We wrześniu był w żłobku tylko 10 dni. Dużo zdrowia dla Aleksa! Widziałam na półce jego kapciuszki obok ładnego drzewka, które chyba robili ostatnio ;) i tak sobie pomyślałam, że chyba zatrzymałaś go w domu.

    • Witaj, miło mi, że do mnie trafiłaś. Tak Aleks został z nami, chcemy go zaszczepić. Ostatnio jak odbierałam Aleksa to aż dwoje dzieci poważnie kaszlało, wewnątrz byłam zła na opiekunki gdyż czytałam regulamin i mają prawo odmówić przyjęcia dziecka, ale Pani Emilia otworzyła mi oczy – klient najważniejszy ;-)
      Do zobaczenia

    • Anonymous pisze:

      Magda jestem załamana :/ Mały pochodził do żłobka 3 dni! W poniedziałek poszedł zdrowiutki do żłobka, a już dziś zatrzymałam go w domu – wczoraj w aucie zwymiotował, czegoś takiego jeszcze nie widziałam (w sensie ilości) :/. A teraz ma 37,5 zajebiście! Jutro zamiast do żłobka znowu do lekarza! :(. Jestem wściekła!!! czuję się bezradna!Gdybym mogła sobie pozwolić na opiekunkę to bym go wypisała chyba z tego żłobka :(…..Płakać mi się chce :(

    • życzę dużo zdrówka! my wychodzimy na prostą. Zdziwiłaś mnie wymiotami gdyż Aleks był tylko w piątek w żłobku, a w sobotę zwymiotował – lekarz jednak stwierdził iż mogło to być osłabienie po przeziębieniu. To fakt dofinansowanie to spora ulga na naszych portfelach.

    • Anonymous pisze:

      Zgłaszałam nieobecność dzisiaj w żłobku. Pani poinformowała , że w żłobku jest jelitówka :/. Chora jest m.in. opiekunka i kilkoro dzieci. U nas też prawdopodobnie to samo, byliśmy dziś u lekarza i prawdopodobnie mały ma bóle brzuszka , oprócz wymiotów nie było biegunki, ale pani doktor powiedziała, że mogą się pojawić. Eh…..ja na prawdę czuję się zrezygnowana i bezsilna ;). Dla was również dużo zdrówka!

    • o to teraz muszą porządnie się wykurować wszyscy i wywietrzyć co się da ;-))

  8. Zawsze mnie zastanawia, jak nieodpowiedzialni są rodzice, i takich sytuacji boję sie najbardziej , kiedy Kuba pójdzie do przedszkola.

  9. lavinka pisze:

    No, nie trzeba chorych dzieci, żeby dziecko złapało wirusa w żłobku. Każdy ma w domu inną florę bakteryjną, zazwyczaj jest na nią już odporny. Przechorował przy ząbkowaniu. Ale trafia wśród ludzi na których skórze znajdują się obce bakterie. Wystarczy, że dziecko dotknie obce zdrowe dziecko i już może coś złapać. Do tego dochodzi przegrzewanie. Październik, a we wszystkich przedszkolach i żłobkach kaloryfery rozkręcone na ful i otwarte okna, bo za duszno. Każdy by się od tego pochorował, a co dopiero dziecko ze słabszą, niewykształconą odpornością. Ubieranie dzieci w czapki, gdy temperatura na zewnątrz wynosi 15 stopni nawet nie wspomnę. Spocone i przewiane dziecko = choroba i bez żłobka.

    No i jeszcze kwestia dawania antybiotyków na katar… kwestia braku zrozumienia, że katar to nie choroba tylko naturalna reakcja immunologiczna, kaszel zresztą też. Lek powinno się podawać dopiero, gdy choroba wymyka się spod kontroli i po kilku dniach jest coraz gorzej, a nie lepiej.

    • oj zgadzam sie z koleżanką w 100%:) chorowanie naszego dziecka to nie tylko wynik innych chorych dzieci…maluchy maja slaba odpornosci i przy zetknieciu sie z innymi zarazami wszystko lapia. za czasem bedzie lepiej pod warunkiem ze dzieci nie beda wyjalowione przez antybiotyki. są dzieci których układ immunologiczny pracuje sprawnie, lepiej radzi sobie z napotkanymi infekcjami, a są dzieci ktore sie tylko dotknie i juz chore…a druga strona medalu jest taka ze w naszych rękach dbanie o odpornosc dzieci, wtedy inne zakatarzone nie beda dla naszych problemem. niestety rodzice sie dziwia ze dzieci choruja, a czesto zapominaja ze odpornosc zaczyna sie w jelitach, wiec po pierwsze zdrowe, nieprztworzone jedzenie:owoce, warzywa, kasze, naturalne probiotyki(kiszonki), olej lniany, tran, vit c+nieprzegrzewnie wlasnie(w złobkach./przedszkolach jest chyba ze 100st:/ to nie jest temperatura na długi rękaw), 15 st na dworze tez nie jest na czapke…codzienne spacery i pomalu pomalu dziecko sie troche uodporni. nie ma co liczyc ze nie bedzie chorowac w ogole(chyba ze zostanie w domu, ale to zadne rozwiazanie), ale z czasem na pewno bedzie lepiej.
      u nas w złobku poki co nie jest zle, nie widzialam jeszcze dzieci z gruzlica;) ale pewnie wszystko przed nami;)
      duzo zdrowka dla Aleksa:)

    • Oczywiście zgadzam się, że dużo zależy od odporności dziecka, jednak w tym poście poruszyłyśmy temat nieodpowiedzialności i poważniejszej choroby u dziecka, a i tak oddania go do żłobka.

    • dla mnie takie zachowanie to juz w kategoriach „wyrodnych rodziców”, tych z tej samej kategorii co „jeden klaps nie zaszkodzi”,” nie odzywaj sie bo jestes za maly”, „nic mu nie bedzie, to tylko dziecko”…dlatego niektórzy ludzie dzieci miec nie powinni. niestety nic z tym nie zrobimy bo jezli ktos nie uzywa mózgu i nie przejmuje sie ze jego wlasne, zle czujace sie dziecko, siedzi w zakichanym, goracym złobku zamiast leżec i wygrzewac sie we wlasnym łózku to na pewno guzik go obchodza cudze dzieci, które sie zaraza od jego dziecka. dlatego napisalam ze my musimy dbac o nasze dzieci, zeby mimo przebywania z tymi od nieodpowiedzialnych rodziców coraz lepiej radzily sobie z infekcjami. walka z „innymi mądrymi” jest jak „grochem o sciane”:/

  10. Kamila pisze:

    Aż włos się jeży na głowie…
    Temat jest mi bliski, często wysłuchuje relacji sąsiadek których maluszki właśnie do żłobka uczęszczają …
    Słyszałam o 14 miesięcznym chłopcu….spędzał w żłobku 10godz! ….i kiedy wychowawcy zasugerowali ,że dziecko zrobiło się apatyczne i dobrze byłoby je wcześniej odbierać …rodzice rozłożyli ręce, że nie mogą ,że praca…ot, priorytety!

    • Justyna pisze:

      To nie praca – ale życie, by się utrzymać spłacać kredyty trzeba pracować. Jedna pensja to za mało… tak jest niestety. A lekarze z lekkim katarem pozwalają chodzić do żłobka. wina tylko nasze państwo winne a nie zmuszeni i zagrożeni zwolnieniem rodzice za częste L4…

  11. Anonymous pisze:

    mam pytanko z innej beczki ;). Pamiętam propozycje Twoich pomysłów urodzinowych na roczek – co w końcu kupiliście Aleksowi? Gdzie kupiłaś ten rowerek smart trike zoo krówkę, szukam ale widzę, że one tylko na allegro. W sklepie stacjonarnym kupowałaś? Pozdrawiam

  12. Anonymous pisze:

    O, uprzedziłaś moje pytanie ;). miałam pytać o jeździk vilaca – czemu się nie zdecydowałaś na niego, pamiętam, że bardzo chciałaś :). Ja generalnie też myślałam czy nie kupić takiego jeździka w postaci autka , sama nie wiem ;)…czy właśnie taki jeździk się sprawdzi :). Dziękuję ci za rady :). Babcia z dziadkiem chcą kupić rowerek ;). Zastanawiam się co mu kupić od nas – rodziców :).

    • my właśnie jako od Nas wybraliśmy stolik FP i Arkę Noego. Nie zdecydowałam się z obserwacji Aleksa. Mamy w spadku pieska Fisher Price (swoją drogą bardzo polecam – karmi go, pcha, jeżdzi). Ale jeżdzi jak go popychamy, sam jeszcze nie umie się odpychać stąd stwierdziłam, że będzie jeżdzik stał, a koszt wysoki. Ponadto mieszkanie. Więc może na 2 urodziny;-))))

  13. Anonymous pisze:

    Aha :), faktycznie. Ja też się zastanawiałam własnie czy będzie potrafił przebierać nogami ;). Stolik jest fajny – fakt – dostaliśmy w prezencie na chrzciny :). Przyjrzę się tej arce noego :). Dziękuję za fachowe rady :)

  14. Anonymous pisze:

    Hej Magda,
    pisałaś, że zatrzymałaś Aleksa w domu na czas przed szczepieniami. Jak długo trzymałaś go w domu? Jak usprawiedliwiłaś tą nieobecność w żłobku? Zgodziła się właścicielka?Ja już 3 tygodnie nie prowadzam małego do żłobka (do Odkrywców). Najpierw szpital , teraz zapalenie oskrzeli, jeszcze w między czasie podejrzenie u małego o chlamydię pneumoniae- prawdopodobnie mógł przynieść to ze żłobka :/ , ciężkie czasy…eh i jeszcze teraz szczepienia przed nami. Wychodzi na to, że musiałabym małego zostawić w domu jeszcze miesiąc. Jestem o krok od rezygnacji ze żłobka…mąż nie chce się zgodzić….Hmmm tak sobie myślę, kontrowersyjny temat szczepienia, ale może poruszyłabyś w poście? Szczepiłaś Aleksa na Odrę/Świnkę/Różyczkę? Ja się cholernie boję, zwłaszcza jak mały teraz tak strasznie i często choruje. Przez 10 m-cy na nic nie chorował, a odkąd poszedł do żłobka non stop coś na zmianę z mężem :/.

    • Hej, było mi mi milej jakbym znała Twoje imię ;-))
      Wychodzi na to, że trzymałam Aleksa 2,5 tyg w domu (3 tyg. dziecko musi być zdrowe aby móc je zaszczepić na odrę, świnkę, różyczkę). Zaszczepiłam i na szczęście obyło się bez żadnych powikłań (u znajomych często była wysypka na ciele). Do Pani Pauliny pisałam jaka jest sytuacja, teraz też jesteśmy 2 tydzień w domu (również oskrzela i antybiotyk). Temat szczepień – raczej nie poruszę. Zawsze uważam, że to indywidualna sprawa. Ja szczepię bo tak podpowiada mi sumienie. W między czasie wzięłam zaświadczenie od kierownika żłobka, że Aleks do niego chodzi i zaszczepiłam go (nfz wtedy finansuje – są 2 dawki. Teraz 27-ego mamy 2-gą). Szczepię też na pneumokoki i meningokoki, bo wiem czym to grozi gdy dziecko ma styczność z innymi dziećmi (mieliśmy przypadek w rodzinie). Wstrzymaj się z decyzją o rezygnacji, według lekarzy do 2 roku dziecko często choruje, a potem wyrabia sobie już odporność. Musimy to przeczekać ;)

    • Anonymous pisze:

      Mam na imię Aga :), przepraszam zapomniałam się przedstawić ;). Dziękuję za informację – u nas widzisz musiałby siedzieć w domu ok. 2 miesięcy :/. Teraz po oskrzelach musimy odczekać m.in. tydzień przed szczepieniem – będziemy szczepić na meningokoki. Potem chcemy na O-Ś-R ale znowu trzeba odczekać m.in 2 tyg. między szczepieniami , jak go poślę w tym czasie do żłobka to na pewno coś przyniesie :/. I tak będzie się odwlekać, a chciałbym jeszcze wykorzystać moment, bo pod koniec stycznia wracam do pracy…Nie wiedziałam , że na O/ś/r są dwie dawki myślałam , że jedna. Myślałam zaszczepić go w medicoverze, tam szczepią priorixem. Nie mam sprawdzonej przychodni i sprawdzonego lekarza na nfz niestety, bo po przebojach ze służbą zdrowia jak mały miał miesiąc i chciałam go zaszczepić – to nie szukałam już nic na nfz , wobec tego będę musiała zapłacić za szczepienie. Na pneumokoki szczepiliśmy jak mały był mały (pół roku chyba miał). No właśnie tego się boję jak ognia w żłobku – chorób, poważnych chorób. Ile miesięcy miał Aleks jak szczepiłaś na meningo i o/ś/r? Z tych wszystkich wymogów co do szczepień wynikało by, że fizycznie nie powinnam wysyłać małego do dzieci przez dłuższy czas….bardzo długi. 100% nieobecności w 2 miesiące…Pisałaś maila, smsa do pani Pauliny? Co próbuję się dodzwonić na podany numer to nigdy nikt go nie odbiera :/. Chyba mam wyjątkowego pecha ;).

    • Zawsze piszę smsa i proszę o potwierdzenie odczytania (wiadomość zwrotną). Hmm ś/o/r to chyba 2 miesiące tematu więc miał 14-ście lub 13-ście – nie mam przy sobie książeczki. My chodzimy do Mama i Ja (to prywatny ośrodek, ale pediatrzy są na NFZ). Zapytaj o to u siebie czy wiatrówkę można na nfz?
      Na świnkę odrę różyczkę jest jedna. Na wiatrówkę są 2 dawki (musiałam coś pokręcić w poprzednim poście).

    • Anonymous pisze:

      cześć Madziu. Mój syn wyeliminowany ze żłobka w sumie na 1,5 miesiąca :/. Wczoraj mieliśmy szczepienie na meningokoki. Powiedz jaką długą mieliście przerwę między szczepieniem na meningokoki i odrę/świnkę/różyczkę? Pozdrawiam.Aga

  15. Ola pisze:

    Jestem opiekunką w żłobku. Ostatnio „dowiedziałam się”, że jak dziecko jest na antybiotyku to już nie zaraża i może chodzić do żłobka (rodzic jest lekarzem i wie lepiej)… Włos się jeży na głowie. A najbardziej cierpią dzieci :(

    • heh paradoks … ale to prawda, nie przetłumaczy się rodzicom. Każdy wie swoje.
      My niestety po raz kolejny robimy przerwę, Aleks przyniósł wirus, jakoś z niego szybko wyszedł, ale on pozostał w Ignasiu ;( nie mogę na to pozwolić, by za każdym razem cierpiał Ignaś. Robimy tym sposobem przerwę.

  16. angelica -matka dwoch wspanialych synow pisze:

    witam, mieszkam za granica I moje dziecko chodzilo do zlobaka, obecnie juest juz starsze wiec chodzi do Montessori (4.6 latek). zasada jest taka ze zlobki odmawiaja przyjecie chorego dziecka. jesli ma katar to nic strasznego ale jesli ma goraczke to 24h musi byc poza zlobkiem. moj syn tez chorowal na poczatku najczescie na jelitowke ( stomach bug) ale po jakims czasie juz wcale nie chorowal I wrescie moglismy sie cieszyc jego rozwijanie sie …pozdrawiam

  17. mimi pisze:

    Ja pracuje w zlobku i po kilku dniach juz leze w domu z goraczka, ktorej nie moge zbyc. Maz sie ze mnie smieje, ze jestem taka podatna. Cos jest na rzeczy, poniewaz gdy nie bylo kontaktu z dziecmi, nie bylo u mnie tak zlego samopoczucia. Jak zyc skoro w pracy kreci sie w glowie, a po niej traci przytomnosc a potem nagle goraczka nie wiadomo skad. Skoro my nie dajemy rady, to jak maja dac rade te malutkie dzieci? W ogole te zlobki to jest pomylka, miejsce dziecka jest z matka.

  18. Michelle pisze:

    Ja też jestem opiekunką w żłobku i ignorancja rodziców mnie poraża. Teraz sama coś złapałam, jestem zasmarkana i jedna z matek (która, nota bene, przyprowadziła syna 'już tylko z lekkim ŻÓŁTYM katarkiem’) zarzuciła mi, że jak ja sobie to wyobrażam, że ona dziecko oddaje i zaraz znowu będzie ono chore, bo opiekunka jest chora i zarazi. Nie chciało mi się z nią dyskutować.

    Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka :)

  19. Gosia pisze:

    Czesc
    Chyba z moim dzieckiem jest cos nie tak :) Od kwietnia chodzi do zlobka (wiec juz cale 7 miesiecy ) i jeszcze ani raz nie opuscilismy dnia. Ostatnio mial katarek ale jak pani doktor powiedziala ze moze byc na tle alergicznym bo drogi oddechowe sa czyste i nie widzi przeciwwskazan do opuszczania zlobka. Faktycznie przeszlo po kilku dniach jak zmienilismy koldre z puchowej na poliestrowa.. Od razu mowie ze maly nie jest jakis specjalnie odporny bo ma silne azs na calym ciele ale cieszy sie super zdrowiem. Dlaczego? Bo od kiedy dostal silnego AZSu po szczepionce na gruzlice przestalam go szczepic. Wierzcie czy nie ale to ma duzy zwiazek z odpornoscia i jak dowiadywalam sie od lekarzy co jest w szczepionkach to nie dziwie sie ze dzieciaki tak choruja. Mozecie do mnie pisac na maila, odpowiem na wszysttkie pytania.

  20. Justyna pisze:

    Pani jestt świadomą matka? Świadoma matka nie szczepi swojego dziecka , zagłębiaj temat szczepień , skład szczepionek to metale ciężkie konserwanty i rtęć tak rtęć – trucizna – dziecko po takie bombie podupada na zdrowiu ( alergie , ciagle infekcje , zaburzenia) 30 dawek do 2 roku życia ? Naprawdę serwujesz to dziecku ? 😳dziecko zaszczepione powinno mieć 2 tyg kwarantanny w domu bo wtedy zarża ale o tym nikt nie mówi ! apropo chorób w żłobku … dziecko do 3 roku życia oddane do żłobka przeżywa stały stres związany z odłączeniem od mamy , dziecko traci odporność przez to zaczyna chorować , taka reakcja … nie ma nic gorszego jak wpakować malca do żłobka kiedy on potrzebuje mamy ! Pozatym stały stres u małego dziecka prowadzi do zmian w strukturze mózgu .

    • angelica pisze:

      O Boze! na jakim swiecie Pani mieszka?? kazdy ma prawo na wlasne zdanie, ale Pani moze grzeczniej sie wypowiedziec a nie „atakowac”

      • Gosia pisze:

        Angeliko – odwiedziłam już mnóstwo stron i forów nt.: szczepić, czy nie i niestety antyszczepionkowcy cierpią na jakąś dziwną, ostrą odmianę agresji przeciwko osobom, które szczepią swoje dzieci i to zgodnie z przyjętym w naszym kraju kalendarzem. O ile szczepiący przyjmują do wiadomości ryzyko niesione za szczepieniami i często cierpliwie tłumaczą, że po przestudiowaniu wszelkich za i przeciw pozostali przy szczepieniach (ale nie bezmyślnie!!!), tak antyszczepionkowcy najczęściej przyjmują za słuszne tylko swoje argumenty. To przykre. A przecież każdy środek medyczny (leki itd.) zawsze ma działania dobre i możliwe skutki niepożądane, nawet zwykłą tabletka przeciwbólowa, która – brana garściami (co się w Polsce zdarza) – może trwale uszkodzić wątrobę. Dlaczego nie ma ruchu, który domagałby się .zmniejszenia tak łatwego dostępu do tych tabletek, które można kupić w kioskach, sklepach spożywczych i na stacjach benzynowych? Pozdrawiam

  21. Gosia pisze:

    Moje dziecko ma podobny problem, tylko z przedszkolem. Dopóki nie chodziła do przedszkola, miałyśmy może 3 infekcje rocznie. Wychodzimy w różne pogody, młoda jada wszystko (zróżnicowana dieta), przynajmniej raz w roku na 2-3 tygodnie zmieniamy klimat.. Fakt, przy urodzeniu była maleńka i urodziła się na pograniczu wcześniactwa. Jak miewała robione badania, nie wykazywały jakiegoś skrajnego niedoboru odporności. Alergie? Sądzę, że mieszkamy w takim miejscu, że jakby miała alergie, non stop od urodzenia byłyby zapalenia oskrzeli. – to samo powiedziała lekarka. W każdym razie – poszła do przedszkola i zaczęło się: tydzień w p-lu, 2 tyg. w d-u; 1,5 tyg. w p-lu i znów pół miesiąca w domu, a później to już po 2-3 dniach w p-lu musiałam zatrzymywać ją w domu, bo ja nigdy nie czekam na rozwój infekcji ,skoro mam sama pretensje do rodziców o wysyłanie do przedszkola dzieci z zielonymi glutami do pasa, szarpiącym kaszlem, ciągłym stanem podgorączkowym lub wręcz gorączką. Co by nie było, nie miałabym sumienia posyłać na zajęcia dziecka w takim stanie – pokładającego się, jak to określała przedszkolanka. Przedszkole jest mojemu dziecku bardzo potrzebne – mieszkamy na wsi, tu nie ma dzieci, nie ma placu zabaw, a dziecko potrzebuje bardzo kontaktu z ludźmi, z rówieśnikami, a musi „siedzieć w domu” przez upartych rodziców, którzy wiedza najlepiej, że „katar to nie choroba”

  22. @gata pisze:

    Właśnie zaczęłyśmy przygodę żłobkową,niestety już katar i gorączka,a to dopiero 3dni minęły. Niestety w tej,sytuacji raczej zrezygnuję,moja opcja tj.ja wracam na etat,a dziecko będzie ze mną w grupie przeminęła z wiatrem…teraz czeka mnie tylko/aż walka z teściową,która będzie po swojemu chciała wychować moje dziecko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.