Te myśli

Boję się mieć więcej dzieci

Kiedy patrzę na moje zdjęcia z czasu ciąży, kiedy patrzę na zdjęcia, jak chłopcy byli tacy malutcy, ogarnia mnie wtedy myśl o kolejnym dziecku. Dzieci, to najlepsze co mogło mnie w życiu spotkać, są moim szczęściem. A gdy pomyślę, że mogłaby być to dziewczynka, to pragniecie 3 dziecka jest coraz bardziej realne. Ale świadomie nie zdecyduje się na kolejnego człowieka. Boję się, że może urodzić się chory.

Możecie mnie teraz źle odebrać, bo wśród Was zapewne są rodzice dzieci, które nie są w pełni zdrowe a i tak, każde zasługuje na życie, ale … ja się po prostu boję czy dałabym radę. Podziwiam każdego rodzica, który zmaga się z walką o życie własnego dziecka, który potrafi cieszyć się w pełni codziennością, która nie jest łatwa. Już wiecie, Ignaś ma wadę serca – prostą, jednak nie pozwala mi to w pełni czuć się bezpiecznie. Wiem, że czeka nas zabieg, którego bardzo się boję. Nigdy tak nie bałam się o swoje życie, jak drżę na myśl, że mogłoby się coś stać chłopcom. Lęk towarzyszy mi każdego dnia, a słowa „odpowiedzialność” nabierają ogromnego znaczenia, bo tak my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie naszych dzieci. A może wpływ na mój lęk ma fakt, że nie czuję teraz tak silnej potrzeby posiadania dziecka, przecież planując chłopców o tym nie myślałam. Liczyło się to, że będę mamą, że stworzę rodzinę, to było silniejsze niż strach. A może mój lęk wynika z sytuacji, które doświadczyłam z Ignasiem i z biegiem lat lęk będzie coraz słabszy.

dzieci poducha endo.pl body endo body dla dzieci świąteczne skarpety

Kiedy wchodzę na www.siepomaga.pl by wesprzeć potrzebujących, ogarnia mnie smutek, że jest ich tak wiele, ale cieszę się, że mogę dać im nadzieję. To dziwnie zabrzmi, ale wolę ją dawać innym, nie chcę jej dawać sobie… nadziei, że urodzę kolejne zdrowe dziecko. Ciąża jest jak rosyjska ruletka, jest masę wad, które na kogoś muszą trafić? Bez sensu więc mówienie „będzie dobrze”, bo wcale nie musi. 2 razy ryzyka wystarczy, chyba że los zdecyduje za Nas inaczej… ;-)

A ty, boisz się? Czy potrzeba bycia mamą przełamuje strach?

kocyk La Millou nie mów do mnie misiu

kocyk – La Millou_klik

body – endo.pl_klik

dwustronna poducha – endo.pl_klik

Zobacz także

Komentarze

30 odpowiedzi na “Boję się mieć więcej dzieci”

  1. KasiaB pisze:

    Pani Magdo, zupełnie Panią rozumiem! Również mam dwóch chłopców i gdzieś w środku marzę o dziewczynce:) I również urodziłam dziecko z wadą serca- wadą poważną bo w 11 dobie moje dziecko przeszło operację ratującą życie. Wiem przez co przeszliśmy, dobrze wiedziałam również że wada serca nie jest wadą genetyczną, dlatego zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Tym razem zdrowe;) Ale teraz myślę że nie ma co ryzykować, przeżyliśmy ogromny szok i tylko my wiemy co czują rodzice gdy życie dziecka wisi na włosku…ale…jak to mówi moja mama- co ma być to będzie:) Jeśli potrzebuje Pani informacje o placówkach gdzie są najlepsi kardiochirurdzy to proszę o kontakt. Pozdrawiam, Kasia

  2. Kasia k pisze:

    Jestem mamą 18 mies córki za którą świata nie widzę. Pierwszą ciążę poronilam w 7 tyg i ta pierwsza ciąża poczawsze od tyg latania po lekarzach badań itd gdzie niby juz wszystko mialo byc ok ze może miesiaczka przesunieta itd dlatego nic nie widac…jak juz sie okazalo ze jest czarna bijaca kropeczka maleńkie serduszko bylam najszczesliwsza naswiecie a nasze szczescie trwalo dwa dni… zaczelam.krwawic i w szpitalu na nasteny dzien mialam zabieg nic gorszego mi sie nigdy nie przytrafilo plakalam przez nastepne kilka dni bylo mi tak.smutno tak żal ze to moje szczęście tak krotko trwalo lekarze pocieszali ze wlasnie moglo byc dziecko chore opoznione itd… ale ja wgle nie myślałam w tych kategoriach … teraz jestem mama najszczesliwsza na swiecie to wyczekane dziecko ale zylam w takim strachu bedac w ciazy…badania badaniami niby wszystko ksiazkowo ale rozne rzeczy zdarzaja sie tux przed samym porodem staralam sie nie myslec o tym i mamy to szczzescie ze nasze dziecko jest zdrowe jestem w ciazy z drugim dzieciatkiem i poki co tez wszystko jest ok ale fzkt strach przed tym co moze sie wydarzyc jest okropny… wspomniala Pani o „sie pomaga” z mężem czesto wspieramy akcje gdzie serce sie kraje gdy patrzy sie na chore dzieci czasami smiertelnie chore…wtedy wlasnie przychodzi mysl jak duzo sily musza miec ci rodzice… jak duzo wiary w to ze bedzie dobrze bo gdy spojrze na tego mojego Skarba nie wyobrazam sobie jakbym mogla patrzec na jej cierpienie… mysle ze kazda matka co dnia walczy z takimi myslami co by bylo gdyby gdy czlowiek patrzy na obce chore dzieci a same lzy plyna to co by bylo gdyby … dlatego warto doceniac to jak wiele mamy…i tu tez dopiero bedac sama matka spojrzalam na swiat zupelnie inaczej..bycie matka otwiera oczy na speawy ktore wczesniej byly..ale nie razily w oczy i nie wzruszaly tak silnie jak dzis a serce nie bolalo gdy widzialo sie placz dziecka czy zaplecione rececna szyi mamy…

    • dlatego staramy się każdego dnia uczyć tego, że mniej znaczy więcej…
      Wspomniałam portal siepomaga.pl, gdyż naprawdę warto wspomóc, na ile możemy, a nie każdy jeszcze zna to miejsce. Tak samo jak się smucę gdy tam wchodzę, tak samo cieszę, że jest tak dużo ludzi o wielkim sercu, którzy z myślami są z tymi osobami i wspierają je nawet 1zł.

  3. Aleksandra G pisze:

    Nie bałam się do niedawna… Myśleliśmy gdzieś po cichu o trzecim dziecku… ale nie planowaliśmy go… W październiku okazało się, że jestem w ciąży… Odkąd poroniłam nie myślę już o trzecim maluszku… Teraz już zaczęłam się bać.

  4. Ja rozumiem… sama jestem epileptyczką, a mąż ma fenyloketonurie. Od początku wiedziałam, że nasze dzieci będą mocno obciążone gentycznie, a to czy będą miały fenyloketonurie przy pierwszej ciąży napawało mnie wręcz paraliżującym lękiem. Teraz, w drugiej ciąży, mając już zdrową prawie 2 letnią córeczke… jestem spokojniejsza. Nadal biorę pod uwagę, że Gabryś może urodzić się z fenyloketonurią jednak, już mnie ona tak nie przeraża. Nie przeraża mnie, bo widzę mojego Męża, który pomimo żadkiej choroby gentycznej wyrósł na wspaniałego męża i ojca… da się, da się. Jak coś będę prosić jego rodziców o pomoc. ;)

    • szczerze nawet nie miałam pojęcia o takiej chorobie, to świetnie że jesteś dobrej myśli. Trzymam kciuki ;*

      • ASIA pisze:

        Powinnas o tym słyszeć w szpitalu po porodzie bo to jedna z chorob wchodząca w sklad przesiewowych obowiązkowych badan noworodków:
        „Od maja 1994 roku wszystkie noworodki urodzone w Polsce objęte są obligatoryjnymi badaniami wykrywającymi fenyloketonurię i wrodzoną niedoczynność tarczycy (hipotyreozę). Od czerwca 2009 wszystkie noworodki objęte są badaniami w kierunku mukowiscydozy. Od stycznia 2010 roku wszystkie noworodki urodzone na terenie województw: mazowieckiego, lubelskiego, podlaskiego i warminsko-mazurskiego objęte są badaniami wykrywającymi choroby związane z wadami metabolizmu. Od 2002 roku dzięki Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy noworodki podawane są badaniom przesiewowym w zakresie wad słuchu.”

  5. tysia pisze:

    Trzeba się po prostu modlić i wierzyć, że będzie dobrze. Śledzę Twój blog Madziu i podziwiam jak wspaniałą jesteś dla swoich Syneczków. Ja mam 1 Synka i nie czuję parcia na różowe sukienki i kokardki. Ja urodziłam dziecko w tym roku mając 27 lat i czuję się bardzo staro, pragnęłam dziecka wcześniej, ale nie wychodziło. Mój Synek ma stara mamę, a na pewno wolałby mieć młodą . Taka myśl ciągle siedzi mi w głowie i nie daje spokoju. Odbiegłam od tematu, ale musiałam się z kimś tym podzielić. Pozdrawiam ciepło Ciebie i Twoje 2 szczęścia.

    • Żartujesz? Starą? Kobieto głowa do góry! nawet tak nie myśl, moja mama urodziła mnie w wieku 30 lat, a mamy bardzo dobry kontakt! Wszystko zależy od Twojego sposobu bycia, nastawienia, dlatego uwierz, że jesteś i będziesz jego super mamą!

    • Aldona pisze:

      Tysia daj spokój, jaka stara? To co ja mam myśleć o sobie, skoro pierwszą córkę urodziłam mając 34 lata, a w tym roku drugą w wieku 36 lat? Wg Ciebie nie powinnam już po 30-tce zachodzić w ciążę? Na pewno fajnie byłoby, gdybym była młodsza, ale cóż… tak się poukładało moje życie. Cieszę się, że mam dwie zdrowe córki. Chcieliśmy mieć z mężem dwie córeczki i tak się nam udało. Nie planuję więcej dzieci, również ze względu na mój wiek, ale przede wszystkim ze względu na dwie cesarki. Cieszę się, że spełniły się nasze marzenia i nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba. No… może trochę więcej snu ;-)
      Tysia… uszy do góry i zapewniam Cię, że jesteś w rewelacyjnym wieku na bycie mamą :) Pozdrawiam

      • Elena pisze:

        Właśnie wróciłam od lekarza? mam małą fasolkę w brzuszku. Mam 38 lat i dwóch synów. Zapewne będę najstarsza na sali ale mam to w nosie może tym razem będzie dziewczynka? A jak nie to będę miała 3 facetów!

        • Agnieszka pisze:

          Witaj Elena,
          ja mam 37 lat i trzeci syn w drodze………. też bardzo chciałam córeczkę, miałam nawet małą załamkę (małą to mało powiedziane), ale najważniejsze, że synek jest zdrowy.
          Najgorsze są te współczujące komentarze typu „szkoda, że nie dziewczynka”, ” co zakładacie klub piłkarski”, itp….. Jest mi niekiedy jeszcze bardzo ciężko z tą myślą, ale mąż mnie wspiera..

  6. Michalina pisze:

    Tak! Bardzo się boję. Choruję na niedoczynność tarczycy, Hashimoto, przez kilka lat nie miałam w ogóle miesiączki,zespół policystycznych jajników, trafiłam na naprawdę dobrych specjalistów, którzy próbowali ustabilizować mój organizm. Nastawili mnie na to,że aby zajść w ciąże, a potem ją utrzymać czeka mnie dodatkowe leczenie. Nie mając 20 lat musiałam pogodzić się z myślą,że prawdopodobnie nie będę mieć dzieci, bo mój organizm przechodzi właśnie menopauzę. A mój instynkt macierzyński zawsze był bardzo rozwinięty. Tym bardziej, że mam starszych braci, którzy mają swoje rodziny. Uwielbiałam opiekować się bratanicami. Jednak los chciał inaczej. Lekarze tak wyprowadzili mój organizm, że ciąża była dla mnie wielką niespodzianką. oczywiście musiałam na siebie bardziej uważać. Ale bylo warto!! mój synek ma 2 lata. teraz często łapie jakieś infekcje, które nie raz cieżko wyleczyć. łapią go wszelkiego rodzaju alergie,ogólnie słaba odporność,jest juz pod kontrola endokrynologiczna (ale to juz na zas, ja wole dmuchac na zimne) i również ma problemy z serduszkiem, jednak nie tak poważne. lekarze twierdzą, że to rozwojowe. ja jednak gdzieś w środku zastanawiam się czy to nie przeze mnie. przez to, że chora na tarczyce, ciągle biore leki,ze mialam swiadomosc,iz jest obciazony genetycznie i moga go dopasc choroby autoimmunologiczne. bardzo chciałabym,aby Jeremiaszek miał rodzeństwo, a my kolejne dzieciatko. Ale boje się, tak bardzo się boje, że przy kolejnym dziecku będą problemy, przed którymi ostrzegali mnie lekarze, ze rownież bedzie tak czesto chorowac. tym bardziej teraz, gdzie choroba tarczycy postępuje i pojawiaja sie kolejne komplikacje. dlatego doskonale Cie rozumiem. sledze Twojego bloga juz blisko rok. bardzo podoba mi sie to,ze piszesz tak wszystko jak jest,ze nie zawsze jest rozowo. trzymam kciuki za Was.

    • Witaj, dziękuję za tak miłe słowa i to, że jesteś już ze mną blisko rok! To wiele dla mnie znaczy.
      Doskonale Cię rozumiem, to że winisz siebie, bo ja też to czuję… nie potrafię odpędzić myśli, że moje ciało nawaliło, że coś poszło nie tak. Jeśli chodzi o odporność, to z tym różnie bywa, wcale nie musi to mieć podłoża jakim jest Twoja choroba, ale jak piszesz też nie wyklucza. Dbaj o siebie, musisz być silna też dla 1 synka, jeśli kolejna ciąża Cię może osłabić, to pomyśl o tym. Szkoda, że to życie nie takie proste. Nigdy nie zrozumiem jak osoby które nie chcą dzieci, rodzą je, porzucają, a te które pragną albo nie mogą, albo są zagrożeniem dla życia.

    • między młotem a kowadłem pisze:

      Witam choruje na Hashimoto niedoczynność tarczycy a partner na Fenyloketonurie. Nie mamy dzieci. Choć zawsze marzyłam mieć dużą rodzinę tak, zawsze chciałam mieć 5 dzieci. Ale każda myśl napawa mnie ogromnym strachem i drżeniem i bólem serca nawet co do jednego dziecka… Strasznie się boję co te dzieci mogłyby odziedziczyć po nas i ciągle te myśli strach niepewność. A co gdy dzieci odziedziczą obie genetyczne choroby? Co robić? Oboje bardzo się kochamy ale ten strach jest tak wielki że czasami zastanawiam się co wybrać. Czy tylko kierować się sercem i zdecydować się na to dziecko i więcej dzieci z nim, a jest na prawdę wspaniałym facetem czy… Aż nie chce mi się o tym myśleć nawet ale czy bezpiecznej byłoby się rozstać po mimo naszej szczerej i prawdziwej miłości (choć wiem że już nikogo tak nie pokocham i wiem że on też) ale nie narażać na takie choroby przyszłych pokoleń? Co czeka dzieci i jakie cierpienie jeśliby odziedziczyły obydwie choroby genetyczne? Co robić bo jestem kompletnie w rozsypce… :'( najlepiej gdyby ktoś znający efekty połączenia takich dwóch chorób genetycznych…

      • Maria Zawistowska pisze:

        http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/fenyloketonuria-wrodzona-choroba-metaboliczna_38435.html Bardzo ciekawy artykuł, odpowiada na pytania dotyczące fenyloketonurii. Jeśli tylko jedno z rodziców jest chore lub jest nosicielem to dziecko na pewno będzie zdrowe. Trzeba się badać :) Hashimoto nie jest takie złe, da się z tym żyć i sama mam to w pakiecie po mojej mamie ;) Poza tym, że biorę leki to zyję zupełnie normalnie. Moją obawą przed drugą ciążą jest natomiast moje zdrowie ;) po wypadku samochodowym nie miałam czasu jechać karetką (było ze mną dziecko, mąż pilnował auta zawalającego obwodnicę krakowa) i teraz cały czas odczuwam tego skutki co tydzień obiecując sobie, że w końcu pójdę na tomografię:) Ale gdy tylko to uczynię to z pozytywnym wynikiem w ręku pójdę starać się z mężem o następnego malucha. Jest XXI wiek, dbając o swoje zdrowie dbamy o nasze przyszłe dzieci. Choroby genetyczne są straszne, ale nawet przy zdrowych rodzicach nie ma pewności, że dziecko też będzie zdrowe. Trzeba dać sobie i dziecku szansę, bo przecież wszystko dzieje się po coś. :)

      • Długo myślałam jak opowiedzieć na Twój komentarz i nadal ciężko mi napisać, ale uważam, że nie powinnaś rezygnować z miłości dla dzieci… pamiętaj, że jeśli nie pokochasz kogoś innego tak mocno jak obecnego partnera, to będzie Ci ciężko pokochać dziecko z innym, skoro nie będziesz szczęśliwa w związku. Ciągle będziesz myślałam, że dla dziecka zrezygnowałaś z prawdziwej miłości. Proszę spróbuj skonsultować swój przypadek u genetyka. Napisz do mnie na maila, mam 2 adresy z Wrocławia, gdzie mogłabyś się udać. Trzymam kciuki! I zajrzyj na mój FB, któregoś dnia zapytałam dziewczyny o ich przypadek i dużo dobrych wiadomości tam czeka.

  7. Kasia Biała pisze:

    Witam. Jak najbardziej rozumiem twój strach. Jak pisałam wcześniej pod postem odnośnie badań maluchów u mojego synka zdiagnozowano guza jak byłam w 4 miesiącu ciąży. Strach ogromny ale odwrotu juz nie było. I to myślenie ze może to drugie też urodzi się z guzem i znowu onkologia… na szczęście lekarze uspakajali że to przypadek i że nie musi się to znowu nam przydarzyć. Na szczęście córa jest silna i zdrowa. Nawet rodzina się mnie pytała juz jak mała miała ok 3 miesięcy czy gdyby nie to ze Jadzia juz jest z nami to czy zdecydowalibysmy się na jeszcze jedno dziecko… Odpowiedź na chwile obecną brzmi nie… Wystarczająco boje się już o ta dwójkę… I tak jak ty bardzo dobrze wspominam jedną i drugą ciążę. To podekscytowanie . A jakie będzie, czy podobne do mnie czy do męża… na razie strach o te maluszki co mam :)

  8. M. Czyszczoń pisze:

    Wydaje mi się,ze kazda matka toczy walkę ze strachem i lękiem o swoje dzieci… a tym bardziej teraz , gdzie na każdym kroku widzimy chore dzieci, w doskonałej wymuszajacej na nas oprawie współczucia i pragnienia pomocy. Tak działa nasza podświadomość , ze bierzemy to wszystko bezpośrednio do siebie, do naszej glowy. Tylko jedno pytanie? Jakby każda kobieta myślała właśnie w ten sposób to chyba nie byloby tych naszych bobasków cudownych, które są dla nas wszystkim.. Czasem w niektórych kwestiach nie warto wyprzedzać czasu i faktów.. Czasem trzeba umieć się cieszyć chwila i carpe diem.. Bo inaczej byśmy zwariowały.. ? I rozumiem osoby,które maja doświadczenia ze swoimi dziećmi, które urodzily się chore, rozumiem tez kwestie dotyczące dziedziczenia pewnych jednostek – chorobowych ok, tutaj jak najbardziej strach znajduje swoje usprawiedliwienie,bo jest równie przyczyna dużego prawdopodobieństwa – realnego zagrożenia. Ps. Fenyloketonuria—-> test przesiewowy noworodków in. 3 doba zycia, na pewno slyszalas ,bo twoje dzieci miały wykonane badanie w tym kierunku.

  9. Martyna pisze:

    Witaj Madziu, od niedawna śledzę Twój profil na fb i od czasu do czasu wchodze na Twój blog, to zaskakujące jak wiele nas łączy :P , ale to pewnie dlatego ,że jesteśmy mamami :) . Mam synka Alana , który skonczył w sierpniu 2latka , tak jak i Ty marzę o różowych sukieneczkach , o córeczce…ale tak jak i Ciebie ogarnia mnie lęk. Nie jest to lęk jedynie o zdrowie dziecka, Alan urodził się zdrowy, jedynie co mu dolega to alergia na kocią sierść, ale lęk o moje życie lub zdrowie, no i może boi się o to mój mąż niż ja. Po porodzie dostałam krwotoku, nie powiem wam jak silnego bo nigdy wczesniej żadnego nie mialam, wiem tylko ze podano mi 3 jednostki krwi i 2 osocza. Zastanawiam się czemu go dostałam, tak poprostu czy od leków , które dostałam by łożysko szybciej odeszło. Mam dopiero 22 lata , nigdy nie chorowałam na jakieś poważne choroby, nie biorę leków, nawet tych na ból głowy, napewno nie nałogowo:) . Mimo tych niemiłych doświadczeń jakie mnie spotkały , bardzo chcę mieć jeszcze jedno dziecko i napewno się na nie zdecyduję :)

  10. Aneta pisze:

    https://www.siepomaga.pl/oddech-zosi Proszę choć zerknijcie. To wspaniła dziewczynka, która ciągle walczy o życie i chce żyć, ma ogromną wolę walki. Wielu dorosłych ludzi może uczyć się od niej chęci życia i siły z jaką znosi cierpienia. Nie bądźmy obojętni. Pomagajmy tym którzy chcą żyć, bo nasz nawet najmniejszy grosz może zdziałać cuda jeśli połączy się z groszami innych, przecież w gromadzie siła i razem można wszystko!

  11. kinga pisze:

    K tez mamm 2 dzieci i późne marzenia octrzecim dziecku .późne bo mam 39 lat i strach lek przed chorobba jest wiekszy niz pragnienie nie umiem poradzic sobie z tym…..

  12. Ania pisze:

    Ja tez zawsze marzylam o trojce dzieci. Moi chlopcy jednak urodzili sie w 29tygodniu ciazy i dlugo walczyli o zycie. Teraz maja juz piec lat ale nadal musza walczyc o swoje zdrowie i sprawnosc. Codziennie dzien zaczynajja od lekow i koncza naa nich a w miedzy czasie non stop jakieea wizyty u specjalistow i rehabilitacja, terapia si. Mimo iz bardzo pragnelabym trzeciego dziecka lek ze znow moze urodzic sie tak wczesnie paralizuje mnie bo wiem ze drugi raz nie pokonalabym chyba tej drogi… :( zycze Pani by zabieg synka szybko sie odbyl i oby wszystko sie udalo! Bardzo mocno trzymam.kciuki!

  13. Mama pisze:

    Tak bałam się. 3 cc jeszcze bardziej. Ale po 10 latach juz wiedziałam że teraz albo nigdy !! Moi chłopcy mają 14 i 11 lat a moja księżniczka 8 miesięcy. Jest cudnie, mała dopełnia nasza rodzinę. ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.